Aktualności - Bielsk Podlaski
25 maja 2017 00:07

Bielskie ogródki działkowe odrodziły się

Przed dwoma laty Mikołaj Tarasewicz miał wątpliwości czy przyjąć prezesurę. Dzisiaj nie żałuje swojej decyzji.

Mikołaj Tarasewicz obejmował prezesurę Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Ziemia Bielska” tuż po zakończeniu w nich pracy przez zarząd komisaryczny w maju 2015 r. Były w opłakanym stanie. Obecnie są jednymi z najlepszych w województwie.

- Cieszę się bardzo, że po okresie różnych nieprzyjemnych zawirowań związanych z poprzednimi władzami nasz ROD staje się wzorem dla innych – mówi Jan Prokopiuk, dawny zarządca komisaryczny, a obecnie przewodniczący komisji rewizyjnej ROD „Ziemia Bielska”.

Mikołaj Tarasewicz, emerytowany leśnik, okazał się nie tylko dobrym gospodarzem, potrafi też doskonale dogadywać się z ludźmi.

- Plany elektryfikacji działek leżały za poprzedniego zarządu przez osiem lat w sejfie, aż się przeterminowały. Zacząłem od uporządkowania tej dokumentacji. Odszukałem projektodawcę i wynegocjowałem po symbolicznej opłacie naniesienie poprawek oraz zaktualizowanie kosztorysu – mówi pan Mikołaj.

Elektryfikacja zaczęła się we wrześniu 2016r., a z końcem maja tego roku zostanie już ukończona. W ROD jest 550 zagospodarowanych działek. Z tego 400 jest z altanami i to właśnie połowa z nich zgłosiła akces zelektryfikowania się.

- Nie było łatwo, bo z początku chodziły grupy starszych działkowiczów, namawiających pozostałych, by nie elektryfikować. Może się to wydawać śmieszne w dwudziestym pierwszym wieku, ale tak było. Prowadziłem z nimi rozmowy, tak jak i inni członkowie zarządu – mówi Tarasewicz.

Na inwestycję udało się pozyskać 30 tys. zł z miasta i 10 tys. zł z zarządu okręgu Podlaskiego Związku Działkowców. Resztę kosztów pokrywają działkowcy ze specjalnych składek. Całość inwestycji opiewa na 150 tys. zł.

Są też i inne sukcesy. W ubiegłym roku Alina Gwóźdź zdobyła trzecie miejsce w Okręgowym Konkursie na Najpiękniejszą Działkę.

- Mój ogródek jest pełen krzewów, są też drzewa, a kwiaty kwitną w nim od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Wszystko sama posadziłam i pielęgnuję. Tutaj spotykam się z rodziną i przyjaciółmi – mówi Alina Gwóźdź.

Tarasewicz też ma powód do dumy jako indywidualny działkowiec, a nie tylko prezes.

- Moja działka, którą uprawiam wraz z żoną, zajęła w okręgowym konkursie, w ubiegłym roku, trzecie miejsce w kategorii wzorowa działka. Do wygranej zabrakło zaledwie trzech punktów na 150 możliwych – komentuje z lekkim zawodem pan Mikołaj.

Najważniejsze dla działkowców jest to, że mają miejsce, gdzie mogą wyhodować swoje warzywa, odpocząć, spędzić czas z rodziną i znajomymi na świeżym powietrzu. Wielu działkowców na urządzenie swych ogrodów od lat poświęca każdą wolną chwilę. Robią to nie z przymusu czy chęci zysku, ale dla własnej satysfakcji i przyjemności. Z dumą wystawiają swój całoroczny dorobek hodowlany na uroczystym „Pożegnaniu lata”, integrują się też podczas „Dnia działkowca”. W tym roku ogród będzie obchodził XXXV lat swego istnienia.

Poza tym ogród jest otwarty dla społeczeństwa. Młodzież szkolna organizuje tutaj ogniska z atrakcjami sportowymi, różne stowarzyszenia mają spotkania integracyjne. Od kilku lat jest tu organizowana „Spartakiada niepełnosprawnych”. Ogród tętni życiem i przyciąga coraz więcej mieszkańców.

Andrzej Salnikow, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz, fot. AS

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

Do góry strony