reklama

Aktualności - Bielsk Podlaski
20 czerwca 2017 21:16

W tym miejscu czuć smutek - 75. rocznica pacyfikacji Rajska

Rajsk - wieś położona 10 km na północ od Bielska Podlaskiego i zamieszkana w większości przez prawosławnych, została spacyfikowana 16 czerwca 1942 r. w odwecie za atak sowieckich partyzantów na niemiecki samochód osobowy.

SS-mani i niemieccy policjanci rozstrzelali wówczas 149 mieszkańców – mężczyzn powyżej 16. roku życia oraz te kobiety, których mężów i synów nie było we wsi. Część młodzieży wywieziono na roboty przymusowe. Rajsk i jego kolonie doszczętnie spalono.

Uroczystości upamiętniające rocznicę zagłady wsi odbyły się w ubiegły piątek. Po nabożeństwie w miejscowej cerkwi z udziałem biskupa supraskiego Grzegorza, który też poświęcił nagrobek ks. Stefana Iwankiewicza, powojennego proboszcza w Rajsku, jej uczestnicy udali się na miejsce, gdzie znajduje się pomnik ofiar pacyfikacji.

- Czuję w tym miejscu smutek i wstyd za zbrodnie, którą dokonał naród niemiecki w Rajsku. Mówi się, że czas leczy rany, ale wiemy, że nie wszystko można wybaczyć. Pochylam głowę i składam hołd. Wiecznaja pamiat” ofiarom – powiedziała obecna na uroczystościach Barbara Phieler, pastorka kościoła ewangelickiego z Niemiec.

Przed pacyfikacją wieś liczyła 98 gospodarstw. Znajdowały się tam szkoła, młyn, wiatrak i cerkiew.

W niedzielę 14 czerwca, o świcie we wsi byli partyzanci, mówiący po rosyjsku. Odwiedzali Rajsk, jak prawie każdą wieś leżącą blisko lasów. Tego samego dnia przez Rajsk w kierunku Strabli przejechał samochód osobowy. Po paru godzinach wracał. Zatrzymał się koło sołtysa. Byli to Niemcy, a z nimi kobieta z dzieckiem, handlujący sacharyną. Potem Niemcy pojechali w stronę Chraboł. Gdy przejeżdżali koło cmentarza, padły strzały. Dwie osoby w samochodzie zginęły, kobieta została ranna. Ranną i dzieckiem zajęła się matuszka Iwankiewicz. O zdarzeniu powiadomiono posterunek niemieckiej żandarmerii. W odwecie d-ca SS i Policji Okręgu Białystok, SS-Standartenführer Werner Fromm, zarządził pacyfikację.

Następnej nocy wieś została otoczona przez jednostki SS i niemieckiej policji. Akcją dowodzili: komisarz powiatowy z Bielska – Thubenthal, komendant obwodowy żandarmerii – por. Rehne, lokalny dowódca policji porządkowej – Franz Lampe.

Niemcy wypędzili mieszkańców z domów, a następnie zgromadzili ich na placu przed cerkwią. Przetrzymywali ich tam aż do godzin popołudniowych. Po pewnym czasie Niemcy rozpoczęli „selekcję”. Osobno ustawiono młodzież w wieku 14–16 lat oraz młode bezdzietne kobiety. W drugiej grupie znaleźli się mężczyźni powyżej 16. roku życia oraz te kobiety, których mężowie i synowie byli nieobecni we wsi. Pozostałym mieszkańcom rozkazano pozostać na placu.

Młodych chłopców i dziewczęta załadowano na samochody ciężarowe i zabrano do Bielska Podlaskiego, skąd zostali później wywiezieni na roboty przymusowe do Niemiec. Mężczyzn powyżej 16. roku życia oraz dołączone do nich kobiety zabrano natomiast grupami po 10 osób na pole odległe o 300 metrów od Rajska i tam rozstrzelano. Zwłoki były grzebane w dołach, które uprzednio wykorzystywano do magazynowania ziemniaków. W czasie pacyfikacji zostało zamordowanych łącznie 149 osób. Udało się ustalić nazwiska 144 ofiar. Wśród nich 24 kobiety.

Pozostałych mieszkańców Rajska podzielono na dwie grupy, załadowano na furmanki i wysiedlono w okolice Brańska i Bociek. Wieś została doszczętnie spalona. Zniszczeniu uległy wszystkie domy i zabudowania gospodarcze oraz zabytkowa cerkiew i kaplica cmentarna. Niemcy wycięli nawet drzewa oraz zniszczyli studnie i biegnącą przez wieś brukowaną drogę.

Kilka dni po masakrze Niemcy powrócili w okolice Rajska, aby spacyfikować pobliskie kolonie. Spalili około 30–50 zabudowań, a ich mieszkańców wypędzili.

O pacyfikacji Rajska SS-Standartenführer Fromm poinformował w specjalnym obwieszczeniu. Ocalałym mieszkańcom zabroniono pod groźbą śmierci wracać do rodzinnej wsi.

16–letnia wówczas Nadzieja Wasilewska przeżyła, bo tamtego dnia nie było jej w Rajsku. Ukrywała się przed wywiezieniem na roboty do Rzeszy. Jej ojca Iwana Wasilewskiego i matkę Makrenię z 18-letnią siostrą Marią rozstrzelano. Nadzieja ukrywała się u babci w Orzechowiczach, potem w Topczewie. Wróciła do Rajska w 1944 r. Jak wspominała, nic nie zostało. Domy i drzewa spalone, kamienie wywiezione. Ci, którzy wracali, budowali ziemianki i w nich żyli.

Po wojnie wieś odbudowano. W 1962 r. miejsce zbrodni upamiętniono pomnikiem i płytą pamiątkową. W 1971 r. otwarto natomiast Izbę Pamięci Narodowej. Obecną drewnianą cerkiew parafialną przewieziono do Rajska w 1962 r. z odległej o 300 km wsi Poturzyn (gm. Telatycze, powiat Tomaszów Lubelski.). Cerkiew stała tam pusta po wysiedleniu ludności ukraińskiej z Poturzyna w trakcie Akcji „Wisła”. Po zrekonstruowaniu i wyremontowaniu cerkiew została konsekrowana 18 lipca 1971 r. przez metropolitę Bazylego.

(Jaco), Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot jaco

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony