reklama

Aktualności - Hajnówka
23 lipca 2015 19:23

Na Iwana, na Kupała

18 lipca już po raz 19 mieszkańcy powiatu hajnowskiego, bielskiego i siemiatyckiego bawili się „Na Iwana na Kupała”, nad zalewem Bachmaty w Dubiczach Cerkiewnych.

O godz. 23.00 tysiące ludzi obejrzało obrzęd kupalski. Wianki, woda, ogień, śpiew. Każdy chciał mieć wianek, ale nie każdy odważył się wejść do lodowatej wody. Podobnie jak w życiu, też nie każdy odważy się ożenić, chociaż każdy chce mieć kogoś, kto go kocha.

„Na Iwana na Kupała”, plenerowa impreza Związku Ukraińców Podlasia i gminy Dubicze Cerkiewne, jak zwykle świetnie zorganizowana. Ogromna liczba miejsc parkingowych, bardzo dobre kierowanie ruchem, wystawy, bogaty kiermasz twórców ludowych z Polski i Ukrainy, śpiew, taniec, ognień i woda. To bardzo dobry przykład na wykorzystanie niewielkiego zalewu. Jest coś niesamowitego w Bachmatach, ludzie rozkładają koce, grillują, spotykają się ze znajomymi i słuchają ukraińskich pieśni. I jadą tu w tysiącach, w dziesiątkach tysięcy.

„Na Iwana na Kupała” zazwyczaj pada deszcz, ale krótko, zaraz się wypogadza. W tym roku było inaczej. Ledwie przeszedł korowód z gaikiem brzozowym, a rozpętała się burza. Kto żyw skrywał się gdzie mógł. Przejdzie bokiem? Nie przeszła. Ledwie troszkę się wypogodziło i znowu lunęło. I tak prawie dwie godziny. Jakimś cudem światła nie zgasły, scena się ostała i namioty. A widownia? Ta pokazała swoją wierność największej imprezie ukraińskiej na naszym terenie. Delikatniejsi odjechali w popłochu, żeby wrócić po deszczu, ale tysiące ludzi zostało przy zalewie Bachmaty. Mokrzy, czekali na występy artystyczne i na obrzęd kupalski, i na fajerwerki. Jak zwykle nie zawiedli się, na scenie wystąpiło kilkanaście zespołów folklorystycznych i folkowych, wielu solistów, artyści z Polski i Ukrainy. „Ranok” z Bielska Podlaskiego jak zwykle pokazał wysoką klasę energetycznego folkloru.

Najciekawsze, że obrzęd kupalski dotrwał do naszych czasów. Nasi przodkowie czcili słońce, ogień, wodę, czcili naturę. Może i my powinniśmy?

Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot KK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony