reklama

Aktualności - Hajnówka
19 maja 2017 20:14

Nasza mowa – gwara Podlasia

„Naszym dziadkom – za stworzenie, naszym ojcom – za kontynuowanie, naszym dzieciom – aby pamiętały” - tak o przyczynach powstania książki „Nasza mowa. Zbiór znaczeń gwary Podlasia” mówili jej autorzy, Mirosław Awksentiuk i Mirosław Chilimoniuk w czasie spotkania promocyjnego, w bibliotece miejskiej w Hajnówce, 5 maja.

Obaj panowie są dyrektorami placówek sportowych w Hajnówce. Jeden ekonomista, drugi inżynier mechanik, ale obaj to pasjonaci lokalnej kultury, tradycji, zapisujący skrupulatnie coraz rzadziej już słyszaną gwarę naszego regionu, gromadzący dawne przedmioty użytkowe. W swoich domach zebrali pokaźne kolekcje takich przedmiotów. Dążą od lat, aby zachować w pamięci następnych pokoleń świadectwa pracy swoich przodków. Wydawnictwo Kresowej Agencji Wydawniczej jest właśnie próbą zachowania dziedzictwa kulturowego naszego regionu.

„Główną inspiracją napisania tego zbioru były moje częste wyjazdy w dzieciństwie i młodości na wieś do dziadków. Tam zetknąłem się z mową dla mnie wówczas inną niż słyszałem na co dzień, w mieście. (…). Mając ogromny sentyment do tej dźwięcznej mowy, do przedmiotów, które niejednokrotnie kojarzę ze smakami, np. masłobojka i wykonane w niej masło... tego smaku i zapachu szukam do dziś na półkach sklepowych - bezskutecznie, zapragnąłem w jakiś sposób to wszystko utrwalić, uratować od zapomnienia. Wyrazy, zwroty i ich znaczenie spisywałem w różnych okolicznościach. Gdy słyszałem, że są wypowiadane, pisałem, na wszystkim, co w danej chwili miałem pod ręką. Często byty to wyrwane marginesy z gazet, chusteczki, koperty, kartki z notesu itp. (…)” - tak o przyczynach powstania książki napisał Mirosław Chilimoniuk.

Autorzy opisali też zdarzenie z targów w Małopolsce, gdzie w folderze reklamowym zobaczyli przedmiot jakim dawniej posługiwano się na Podlasiu. Podpisany był rogulka. Na Podlasiu nazywany był rohulka. - Tłuczek do ziemniaków, jakże prymitywny przyrząd kuchenny, który w ręku mojej babci Akuliny dawał najsmaczniejszą towkaniciu na świecie (ziemniaki ugotowane, ubite w garnku i zapiekane w piecu chlebowym, po zapieczeniu na ziemniakach tworzyła się rumiana skórka, przysmak wszystkich, którzy próbowali towkaniciu – AK, wg książki „Nasza mowa”). Wtedy postanowiliśmy wspólnie stworzyć zbiór wyrazów, opisujący przedmioty, obyczaje i obrzędy, pisząc go w możliwie najbardziej przystępny dla wszystkich czytających sposób - mówił Awksentiuk.

- Nie było naszym zamierzeniem napisanie rozprawy naukowej czy też kolejnego słownika, leksykonu, bo nie mamy do tego ani podstaw, ani odpowiedniego wykształcenia – dodał Chilimoniuk. Staraliśmy się napisać słownik gwary w sposób prosty i zrozumiały dla wszystkich. Zrezygnowaliśmy ze stosowania transliteracji. Wyrazy pisaliśmy tak, jak brzmią fonetycznie, jak my je słyszeliśmy, aby ci, którzy jeszcze posługują się tą mową przypominali dawne słownictwo, a następne pokolenia kultywowały tradycje swoich przodków.

Jak skwitowała obecna na spotkaniu korektorka książki, dr Anna Nikiciuk – język użyty w publikacji jest samo rychtyk.

Autorzy usłyszeli wiele podziękowań za przypomnienie dzieciństwa, wakacji u dziadków na wsi:

- Jak zobaczyłam zwroty „czy ty mene czujesz”, „zaperte”, „chwatit”, „baterejka” - od razu babcia mi się przypomniała. Albo mówiła „jajcy na śmiadko”. W tutaj jest „icie w śmiadku”. Ale to zgodnie z tym, o czym mówili autorzy – nasza gwara nawet w zależności od wsi ma inną wymowę.

Spotkanie sympatyczne, przygotowane na wysokim poziomie, z przerywnikiem muzycznym, poczęstunkiem, konkursem dla gości. A przede wszystkim z sympatycznymi autorami, którzy chętnie rozmawiali i rozdawali autografy. Mirosław Chilimoniuk nawet w postaci rysunków. Bo warto zauważyć, że dyrektor parku wodnego w Hajnówce ma również zdolności plastyczne. Publikację wzbogacono jego rysunkami i zdjęciem obrazu olejnego „Chata za wsią”.

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

Do góry strony