Aktualności - Milejczyce
10 lutego 2012 12:58

Milejczyce - 9 strażaków z Sobiatyna

Na jesiennym walnym zebraniu oddziału powiatowego OSP większość ochotników zgodnie stwierdziła, że liczba druhów maleje. Przykładem jest OSP Sobiatyno w gm. Milejczyce - dziś najmniej liczne OSP w powiecie siemiatyckim. Na koniec ubiegłego roku straż ta zrzeszała 9 ochotników, a wieś ma ponad stu mieszkańców.


          - Dziewięciu? W ogóle ich nie ma. Może i jest dziewięciu na stanie, ale w praktyce ich nie widać. Niestety. Takie czasy - mówi Mikołaj Borowski, naczelnik i kierowca OSP Sobiatyno.
          Dodaje, że nie ma do czego należeć.
          - Dziesięć lat temu było nas szesnastu. Dwadzieścia lat temu - ze dwudziestu. A teraz praktycznie nie ma nikogo, bo młodzi wyjeżdżają. Za chlebem, pracą, do miasta. U mnie trzech synów, ale żadnego w domu nie ma. A jak ktoś został z młodszych, to nie chce należeć do straży. Kiedyś przynależność do straży dawała prestiż i przywileje. Teraz to koszty i obowiązki. Raczej więcej tych druhów u nas już nie będzie - wyjaśnia.
          Straż w Sobiatynie - jak mówi pan Mikołaj - powstała jeszcze za sanacji: - We wsi Bystre był pan, nazywał się jakoś Mesiuk, czy coś koło tego. Miał duże posiadłości. Dla naszej straży dał ręczną pompę. Za to, że mógł polować w naszych lasach, koło Sobiatyna. Mój ojciec mi to opowiadał. Po wojnie na miejscu obecnej remizy stała stara drewniana remiza. Była pompa, jakieś toporki. Obecna remiza ma ze 30 lat. Została zbudowana za komendanta Bortniczuka. Bez czynu społecznego pewnie by nie powstała. Budowaliśmy fundamenty, dach. Ściany stawiał Bazyluk z Nurca Stacji - mówi Mikołaj Borowski.
          Obecny sprzęt OSP Sobiatyno to żuk z lat 70. ubiegłego wieku z motopompą, pozyskany od OSP Żurobice, węże, toporki, łopaty, buty, odzież. Doposażenia nie było od lat.
          - Żuk jest na chodzie. Dużego przebiegu nie ma. Motopompa cały czas jest na pace. Sprawna. Podłączamy go do hydrantu lub stawu. I gasimy - dodaje nasz rozmówca.
          Pan Borowski wymienia zasłużonych dla sobiatyńskiej straży i tych, którzy służyli w niej najdłużej: Mikołaj Ziniewicz, Aleksander Tymoszewicz, Genadiusz Juchumowicz, Włodzimierz Juchumowicz, Jan Rybaczuk, Jan Berestiuk
          W ubiegłym roku, mimo małej frekwencji, straż z Sobiatyna wyjeżdżała do zdarzeń trzy razy: - Nie jest to zły wynik. Byliśmy na pożarach w najbliższej okolicy, w tym na jednym w naszej wsi - kiedy paliła się trawa. W tym ostatnim przypadku jako pierwsi, a to ma duże znaczenie. Sam zobaczyłem dym i traktorem przyjechałem do remizy. Odpaliłem żuka i w drogę. Po drodze zabrałem ze dwie osoby, paru innych przyjechało własnymi samochodami. Tak u nas wygląda wyjazd do pożaru. Jadą nie tylko strażacy, ale ci, którzy mogą ratować. I robimy to skutecznie - mówi.
          Dwa inne wyjazdy były do pożarów lasów koło wsi Bystre i Sobiatyna.

          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz,  fot. CK

        
Do góry strony