Aktualności - Milejczyce
13 kwietnia 2012 17:42

Milejczyce - Nerwowa sesja po referendum

- Witam wszystkich jako „stary” i „nowy” wójt gminy Milejczyce – mówiła wójt Grażyna Jaszczuk, o losie której niedawno zdecydowało referendum. - Za nami przykre i uwłaczające postępowanie inicjatorów referendum. Ludzi, którzy mieli na celu skłócenie mieszkańców i wywołanie chaosu.


          Po zaplanowanych szykanach, obelgach, obrażaniu mnie, mojej rodziny, przyjaciół i znajomych, obrażaniu pracowników urzędu gminy będę kontynuować swoją pracę. Nie ukrywam, był to dla mnie okres bardzo trudny. Jednak mieszkańcy gminy Milejczyce 25 marca wyrazili swój zdecydowany opór. (…) Festiwal kłamliwych, oszczerczych informacji publikowanych i rozsyłanych przez inicjatorów i zwolenników referendum, krążące wierszyki, próby dezinformacji mieszkańców - to codzienność tego krótkiego, ale jakże mrocznego okresu w historii naszej gminy. Na szczęście jego zwieńczeniem był akt wyborczy będący przejawem społecznej mądrości, który po raz kolejny (trzeci) potwierdza mandat poparcia dla wójta zmieniającego gminę Milejczyce. Dziękuję Wam mieszkańcy gminy za zbiorową mądrość! Tą mądrością wzajemnie się umacniamy. Obiecuję jednocześnie, że dołożę wszelkich starań, aby wszystkie kłamstwa z tego okresu zostały publicznie połajane.
          Wójt Jaszczuk zwróciła się też z pytaniem do radnych, którzy poparli grupę organizatorów referendum:
- Jak szanowni radni widzicie dalszą współpracę z wójtem? Jeżeli według was źle zarządzam gminą to pytam: jaki macie plan ratowania gminy? Proszę powiedzieć to dzisiaj, tu, na tej sesji - co trzeba zrobić, żeby gmina znowu funkcjonowała tak jak radni chcecie? jakie macie dobre rozwiązania działań na rzecz tej gminy? Oczywistym jest dla mnie to, że organizatorzy referendum i osoby w nim uczestniczące (a na tej sali jest takich wiele osób) mają przygotowane założenia ratowania gminy Milejczyce. Chciałabym o tym dziś usłyszeć.
          Okazało się, że pytania były retoryczne, nie padła odpowiedź na żadne z nich.
Za to swoje żale po niepomyślnym wyniku referendum wylał radny Sołyszko, jeden z inicjatorów próby odwołania wójta. Radnemu Sołyszko wójtowa zarzuciła też sprzeniewierzenie się przysiędze radnego i działaniu na szkodę gminy Milejczyce, kiedy radny doniósł do inspekcji budowlanej, że gmina dopuściła się samowoli budowlanej:
          - Z wielka pretensją zwraca się pani do radnych, że chcieli pani ubliżyć organizując referendum. To nie radni. To najbliżsi przyjaciele pani. Układ, który nie spodobał się pani albo pani przestała się podobać. Przyjaciele, co 20-30 lat organizowali wspólną politykę. Nie ja, nie Koczuk (radny gminy Milejczyce, wziął udział w referendum – dopisek red.), nie jeszcze ktoś. To przyjaciele, którzy razem działali, dzięki nim została pani wójtem, zdobyła poparcie, a dzisiaj odwrócili się, bo pani ich wykiwała. Zarzuca mi pani, że przysięgę złamałem, że doniosłem na samowolę budowlaną. Dzięki pieniądzom od konserwatora zabytków chce pani luksusów, przy okazji remontu synagogi chce sobie luksusy zrobić. Nie wystarcza to, co tu jest? Nie tędy droga, to publiczne pieniądze. Wyciągnie pani swój program wyborczy, przypomni sobie, basen przy szkole miałaś budować (radnego Sołyszko zaczęły ponosić nerwy, zaczął zwracać się do wójtowej per „ty” – dopisek red.).
          - Podobnych pytań od pana Sołyszki będziemy słyszeć coraz więcej, wyjaśnię, czym to jest spowodowane. Niezadowoleniem, bowiem nie zatrudniłam pana w urzędzie gminy. Pan Sołyszko 25 stycznia zgłosił sie do urzędu, że chciałby być zatrudniony w charakterze referenta ds. rozliczania wody. 15 lutego odpisałam panu, że takiego stanowiska nie planujemy na razie robić, a jeżeli będziemy kogokolwiek zatrudniać, to tylko i wyłącznie w drodze konkursu.
          - Stać cię było na zatrudnienie obcych ludzi to i ja mogę pracować. Pani nie widziała jak ja przez 4 lata pracowałem, jak dawałem dochody dla gminy, jak drogi budowałem, szkoły, jak dotacje z sapardu, z agencji załatwiałem. Stałem po nocach w kolejce za wodociągiem, za 800 zł na pół etatu pracowałem i rada się zorganizowała, by mnie wygnać. Kanalizację robiłem, oczyszczalnię, drogi, a pani czym się zajmuje?! Większość rolników czego chce? Czy Smorczewska (radna gminy – dopisek red.) czy ktos inny - drogi chcą.
          - No, ale ani pan mi drogi nie wybudował – wtrąciła wywołana radna - Ani następca, ani chyba nikt nie wybuduje.
          I na tym można zakończyć. Zapewne akt pierwszy, bo kadencja jeszcze trochę potrwa.

          Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK

        

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

patronat

Do góry strony