reklama

Aktualności - Platerów
08 czerwca 2016 21:02

Plantatorzy niezadowoleni

29 maja w świetlicy w Lipnie (gm. Platerów) ponownie spotkali się plantatorzy owoców miękkich z rejonu łosickiego, siedleckiego. Spotkanie zorganizował Związek Sadowników RP wraz z oddziałem w Lipnie. Zaproszono sporo gości, którzy mieli wyjaśnić zebranym, czy zostaną wdrożone w życie umowy kontraktacyjne między plantatorami a zakładami przetwórczymi. Zebrani nie wyszli ze spotkania zadowoleni.

Przetwórcy – umowy będą, jak będzie zbyt

Sensowność zawierania umów kontraktacyjnych próbował tłumaczyć Adam Miłoszewski z Krajowego Stowarzyszenia Przetwórców Owoców i Warzyw: - Zapasy porzeczki w przetwórniach są dużo wyższe niż w poprzednich latach. Jedni mówią, że to przynajmniej połowa produkcji rocznej, inni, że jeszcze więcej. To porzeczka niesprzedana, głównie zamrożona, przetworzona i nieprzetworzona. Jakie to może rodzić konsekwencje dla plantatorów? Otóż wchodzimy w nowy sezon z zapasami, więc prawdopodobnie zbyt na ten owoc będzie mniejszy lub cena mniej atrakcyjna. Ale same umowy to duże wyzwanie dla producentów i dla przemysłu. Jak doprowadzić do ujednolicenia umów, jeśli firm skupujących owoce miękkie jest w kraju kilkaset, a plantatorów jeszcze więcej, z czego większość plantatorów należy do przeróżnych organizacji i stowarzyszeń sadowniczych? To jest możliwe, ale sugeruje się żeby taki proces był rozłożony na lata. Co będzie jak jedna czy druga strona nie wywiąże się z takich umów? Sankcje? Zawierać ubezpieczenia od takich zdarzeń? Plantatorom chodzi wyłącznie o cenę surowca, by mieli jak najwyższą. Ale sama cena to nie umowa. Plantatorzy chcą, aby umowy były wieloletnie. Ale takiej umowy nie podpisze chyba żaden przetwórca, jeśli nie będzie miał pewności zbytu przetworzonego owocu lub wieloletniej umowy z kolejnym odbiorcą. Od około 20 lat działam w branży owoców. Przez ten okres kupiłem wielu firmom może milion tom owoców, ale na zasadzie umowy kontraktacyjnej może ze 2 tysiące ton. Zakłady przetwórcze, kupując owoc, nie wiedzą ile i za ile sprzedadzą. Jeśli doszłoby do kontraktacji, na pewno cena zaproponowana przez przetwórców nie byłaby akceptowana przez producentów. Padają pytania o firmy zagraniczne, szukające porzeczki. Otóż zagraniczny partner rzadko przystąpiłby do takiej umowy, bo jednocześnie szuka tańszego surowca w innych źródłach, czyli innych krajach. Umowy kontraktacyjne pojawiają się zazwyczaj w przypadku specjalistycznej produkcji, np. na wyrób produktów dla dzieci, gdzie poziom np. azotynów musi być poniżej standardu (…). Ale chcę zwrócić uwagę na coś innego – promocję porzeczki. Praktycznie nie ma jej. Jeżeli dobrze rozreklamowalibyśmy sok z czarnej porzeczki w Azji wschodniej, to tej porzeczki zabrakłoby w Polsce. Akcja promocyjna powinna wychodzić z instytucji specjalnie do tego powołanych. Potrzebne są skoordynowane działania producentów i przetwórców. Jest szkolne hasło – szklanka mleka. A czemu nie szklanka soku?

Plantatorzy – umowy, by ustabilizować cenę

Opłacalność produkcji owoców miękkich, w szczególności porzeczki, zdaniem plantatorów co roku spada. Rolnicy dobijali się z tym do Unii Europejskiej i dobili się. Efekt to rozporządzenie komisji europejskiej nakazujące każdemu z unijnych krajów wprowadzenie umów kontraktacyjnych. W ubiegłym roku w Polsce znowelizowano ustawę o Agencji Rynku Rolnego, według której każda dostawa produktów rolnych do punktów skupu czy przetwórni ma opierać się o pisemną umowę. Ale nic w tej sprawie nie dzieje się.

Michał Michaluk, szef oddziału Związku Sadowników RP w Lipnie: - Jako plantatorzy jesteśmy świadomi tego, że w tym roku tych umów nie uda się już wyegzekwować, dlatego na tym spotkaniu chcieliśmy porozmawiać o tym z naszymi włodarzami, np. z kimś z ministerstwa rolnictwa. Zaprosiliśmy ministra rolnictwa, zaprosiliśmy parlamentarzystów. Do 29 kwietnia każda z branż przetwórstwa miała wysłać opinię do ministerstwa rolnictwa na temat takich umów. Jako związek zrobiliśmy to. Wysłaliśmy także projekt umowy kontraktacyjnej, sprawdzony pod względem formalnym i prawnym, zawierający cenę i dane o odpowiedzialności z obu stron. Zakłady przetwórcze też wysłały swoje opinie na temat umów, oczywiście rozbieżne z naszymi. Efekt jest taki, że na razie nikt nie wie, co się z tymi opiniami dzieje. Dlatego na tym spotkaniu chcieliśmy uzyskać jakąś odpowiedź – co dalej z opiniami i projektami, a tym samym z umowami? Czy jakieś prace w tym zakresie toczą się? Nie udało się. Ministerstwo rolnictwa, jako swojego przedstawiciela, wysłało do nas dyrektora oddziału wojewódzkiego Agencji Rynku Rolnego. Naszym zdaniem było to lekceważące. Nie potraktowano nas serio. Zaprosiliśmy parlamentarzystów z naszego regionu. Żaden nie pojawił się. A jeszcze 2 lata temu – można powiedzieć – pielgrzymki kandydatów ustawiały się do mikrofonów i każdy chciał coś powiedzieć, również w naszym środowisku. Mam nadzieję, że ludzie to zapamiętają (…). Co do czarnej porzeczki – zgadza się, zakłady przetwórcze mają bardzo duże zapasy. Dlatego my podpieramy się umowami kontraktacyjnymi, które chcemy zawierać przynajmniej na jeden sezon, a najlepiej na kilka lat. Żeby sadownik wiedział, co ma robić. W umowie musi być cena, ewentualnie widełki cenowe oraz normy, jakie musi spełnić plantator i obowiązki zakładu. Jednak stanowisko zakładów to wolny rynek. Takim sposobem, jako plantatorzy, daleko nie zajedziemy. Dlatego obie strony zaczęły rozmawiać, ale czasu na te rozmowy jest coraz mniej. A ministerstwo nie pomaga.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

Do góry strony