reklama

Aktualności - Boćki
09 stycznia 2016 23:37

Szkole w Andryjankach grozi likwidacja

Na ostatniej sesji rady gminy Boćki głównym tematem okazała się uchwała o planowanej likwidacji szkoły podstawowej w Andryjankach. Wójt chciałby szkołę przekazać stowarzyszeniu. Obecni na sesji mieszkańcy wsi nie zgadzają się na takie rozwiązanie. Przekrzykiwali się w propozycjach zaoszczędzenia, wytykali wójtowi, gdzie widzą niegospodarność w gminie.

Radni też nie pozostawali dłużni - zarzucając np. inwestycyjne plany remontów dróg, których "nikt nie zna i nie potrzebuje". Co poniektórzy kazali sobie "zamykać mordy".

Budżet gminy na rok 2016

Dochody zaplanowano w wysokości 12.835.750 zł. Wydatki 13.693.123 zł. Deficyt w kwocie 857.373 zł zostanie pokryty: wolnymi środkami jako nadwyżki środków pieniężnych na rachunku bieżącym budżetu gminy wynikających z rozliczeń kredytów i pożyczek z lat ubiegłych.

W budżecie tworzy się rezerwę ogólną w wysokości 68.000 zł i celową w wysokości 32.000 zł, z przeznaczeniem na realizację zadań własnych z zakresu zarządzania kryzysowego. 45.000 zł ma wpłynąć do budżetu z tytułu wydawania zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych. Z tego 40.000 zł wydatkowane ma być na realizację zadań określonych w gminnym programie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych, a 5.000 zł na realizację zadań określonych w gminnym programie przeciwdziałania narkomanii. 377.012 zł przekazano na fundusz sołecki.

Inwestycji niewiele

Inwestycji w gminie Boćki w przyszłym roku planuje się niewiele: na budowę elektrowni fotowoltaicznej w Dubnie - na bieżący rok zaplanowano 20.000 zł na uzupełnienie dokumentacji (ogólna wartość inwestycji to 3.012.120 zł, już wydano 12.120 zł). Na "poprawę jakości dróg gminnych" - 100.000 zł, na przebudowę drogi od drogi powiatowej Boćki - Krasna Wieś do ulicy we wsi Nurzec - 220.000 zł (ogólna wartość projektu do 1.012.000 zł, 792.000 zł ma pochodzić z dotacji), na przebudowę drogi od drogi powiatowej Boćki - Krasna Wieś do miejscowości kol. Boćki, której wartość wyceniono na 240.000 zł, Boćki mają dołożyć 113.000 zł, reszta z dotacji. Gmina Boćki planuje również "Budowę Regionalnego Centrum Kultury w Boćkach" za 2.754.000 zł. W tym roku na zadanie przeznacza 10.000 zł na uzupełnienie dokumentacji. Już wydano 54.000 zł. Ogólnie na inwestycje planuje się 1.382.000 zł, w tym z dochodów własnych 463.000, a 919.000 zł z dotacji - pod warunkiem ich otrzymania.

- To najniższy budżet - mówił wójt Stanisław Derehajło. - Powodem też jest obniżenie wpływów z podatków. Mamy też dużo niewiadomych, nie wiem, jak zmiany na górze i uchwały sejmowe wpłyną na budżet Bociek. W marcu wpływają też ostateczne subwencje i wtedy okazuje się jakie kwoty mamy. Ten rok jest rokiem pod znakiem niewiadomych, nie wiemy co wydarzy się w kraju, a to wpływa na lokalną politykę. Jest to rok wyzwań. Ruszają nowe fundusze unijne. Mamy przygotowane projekty, ale też i pomysły, do których czasami musimy dołożyć 15% a czasami i 36%.Nie wiemy też ile będziemy musieli dołożyć do opieki społecznej, rząd przygotowuje różne ustawy. Dokładamy bez mała 300 tys., a społeczeństwo się starzeje. Musimy też podjąć ważne decyzje i stąd się tu zapewne dziś wszyscy znaleźliśmy.

Likwidacja szkoły w Andryjankach

N sali w GOK w Boćkach było wyjątkowo tłoczno. Jednym z punktów obrad sesji było wszczęcie procedury likwidacji szkoły w Andryjankach.

- Ta uchwała znaczy, że przystępujemy do likwidacji szkoły - wyjaśniał wójt, - nie, że już ją likwidujemy, że przystępujemy. Czy zlikwidujemy - tego jeszcze nie wiem. Czemu taka uchwała się pojawiła w obradach? Jak wspomniałem - musimy zastanowić się nad kosztami jej funkcjonowania. Jeśli czegoś nie zrobimy, będziemy mieli problem. Moim obowiązkiem jest przedstawiane różnego rodzaju rozwiązań, by nie doprowadzić do zapaści. Z panią dyrektor od kilku lat prowadziliśmy rozmowy, co zrobimy, kiedy nie będzie z czego tej szkoły utrzymywać. Wg planu finansowego koszt funkcjonowania szkoły to 1.042.000 zł, subwencji dostaniemy ok. 500 tys. zł. Resztę dokłada gmina.

- Konkretnie jakie jest dofinansowanie z subwencji - krzyczano z sali, - nie "około", nie "powiedzmy", tylko konkretnie.

- 430 tys. zł - odpowiadał wójt.

- A wcześniej mówił pan, że 680 tys.

"Nie" dla stowarzyszenia

- Właśnie o to chodzi, że krzyczycie, nie słuchacie, nie znacie intencji sprawy i nie dacie mi się wypowiedzieć. Ja wam mówię do czego zmierzamy, będziemy rozmawiali i o dokładnych finansach. Chcę żeby szkoła jak najdłużej funkcjonowała. Rozmawialiśmy z panią dyrektor, z nauczycielami czy szkołę przenieść pod stowarzyszenie. Nie znalazłem akceptacji. A uważam, że to najlepsze wyjście, szczególnie dla dzieci i rodziców, dlatego że wg tego przekształcenia nauczyciele wychodzą spod Karty Nauczyciela. Stowarzyszenie może na innych zasadach ustalać wynagrodzenie, a z karty mamy odgórne stawki, które jako gmina musimy wypłacać, a jak w ciągu roku nauczyciel nie zarobi wymaganych kartą pieniędzy, to w styczniu musimy wypłacać wyrównanie. W jakiś sposób system stowarzyszenia jest najkorzystniejszy. Co ważne, subwencje też dostaje stowarzyszenie, my jako gmina też coś dołożymy, stowarzyszenie samo zarządza finansami szkoły. Nie chciano zakładać stowarzyszenia, może z obawy, że to skomplikowane zadanie, na początku przynajmniej. Zasugerowałem więc pomoc fundacji, która pomaga stowarzyszeniom prowadzić szkoły. Też nie. Teraz dzisiejsza uchwała ma spowodować, że usiądziemy do stołu i normalnie porozmawiamy, bez krzyków, przerywania w pół zdania. Żebyśmy poważnie o tym rozmawiali. Nie chodzi o rozrywanie szat, ale też nie o to, by nauczyciel zarabiał 3-4 tysiące w małej szkółce.

- Tylko tysiąc - padło z sali.

- Stowarzyszenie owszem samo ustala wynagrodzenie, ale nie tysiąc, bo jest obowiązująca minimalna kwota wynagrodzenia. Tu dużo zależy też właśnie od państwa, od rodziców, którzy pomagają utrzymać szkołę. Naprawdę dojdzie do tego, że nie będzie wyjścia. Strabla też przechodzi pod stowarzyszenie, w Brańsku myślą o połączenie wszystkich szkół w jedno, żeby było uzupełnienie etatów. Poza tym byłbym nie w porządku do wszystkich mieszkańców gminy Boćki, wydając wszystkie pieniądze w Andryjankach. Nie jestem wójtem jednej wsi, jestem wójtem całej gminy, nie mogę robić wszystkiego dla jednej wsi. Jeżeli nie przyjmiecie tej uchwały - mamy poważny problem, ale ja mam spokój, bo nie mam wtedy pieniędzy na inwestycje, na inne rzeczy i nie muszę kombinować. Mam wytłumaczenie. Jeśli przyjmiecie - zaczynamy konkretnie rozmawiać, analizować dokumenty. I ostateczną decyzję podejmujemy wtedy na lutowej sesji.

Wszystko przez tzw. dom nauczyciela?

- Stowarzyszenie jest jakimś rozwiązaniem, natomiast my myślimy, że jest za wcześnie, dużo jest możliwości zaoszczędzenia. Odłączmy dom nauczyciela od szkoły. Od wielu lat korzysta z ogrzewania szkoły, zwody, a nie ma żadnych liczników, podzielników ciepła. Wszystko jest budżetem szkoły, obciążeniem - mówił jeden z rodziców.

- Dlatego dziś podjęliśmy uchwałę o sprzedaży tych mieszkań...

- I dobrze! Apelowaliśmy od kilkunastu lat, by coś z tym robić, tylko czemu wcześniej nikt nas nie słuchał?!

Obecni na sesji mieszkańcy Andryjanek przekrzykiwali się w propozycjach zaoszczędzenia, wytykali wójtowi, gdzie widzą niegospodarność w gminie. Rozsierdziło ich też planowanie grup przedszkolnych w GOK w Boćkach (wg planów inwestycyjnych ma być "centrum kultury"). Radni też nie pozostawali dłużni - zarzucając np. inwestycyjne plany remontów dróg, których "nikt nie zna i nie potrzebuje". Co poniektórzy kazali sobie "zamykać mordy".

- Panie wójcie, a jeszcze jedno pytanie: latem w szkole trwały remonty, posadzki są nowe. Jeśli planuje się zamknięcie szkoły, to po co wywalanie tylu pieniędzy w remonty. Szkoła nie jest w atrakcyjnym miejscu, nie sprzeda się jej.

- Ale ja raz jeszcze powtórzę: ja nie chcę jej zamknąć! Chcę rozmawiać o jej przyszłości. Chcę szukać rozwiązań, które pomogą nam jak najdłużej ją utrzymać.

Ostatecznie padło kilka wniosków od radnych: a to by w ogóle uchwały nie głosować, a to, że przenieść ją na następną sesję, albo by głosować imiennie, albo przeprowadzić głosowanie tajne. Na tą ostatnią propozycję zebrani wydali głośne buczenie, wyzwali radnych od tchórzy i szczurów. Po imiennym głosowaniu uchwała o zamiarze likwidacji szkoły podstawowej w Andryjankach nie przeszła.

Radni podjęli też uchwałę o wspomnianej sprzedaży, z 50% bonifikatą, mieszkań w tzw. domu nauczyciela w Andryjankach.

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

Do góry strony