reklama

Aktualności - Boćki
31 maja 2016 23:59

Zielononóżki z Andryjanek

Ekologia kosztuje. Jajka z hodowli kur Krzysztofa Galickiego z Andryjanek będą droższe, ponieważ jego kury są karmione w tradycyjny sposób. I nie są zamknięte w klatkach. Przebywają w ogrodzeniu, mając dużo miejsca na swobodne przemieszczanie się.

- W tej chwili zaczynam hodować kurkę zielononóżkę. Ich jajka mają o 30 procent mniej cholesterolu. Kury zielononóżki to staropolska rasa, która nie dała się zamknąć w hodowli klatkowej. Tam się tylko tuczy i zabija. Musi być wybieg i naturalne warunki żywieniowe.

- Skąd pomysł na taką właśnie hodowlę?

- Najpierw miały być owce, czarne. Mam duży dobry plac, więc szkoda by się to marnowało. Już byłem blisko, już ustaliłem kupno stada owiec. Ale sprzedający się rozmyślił i mój pomysł nie wypalił. Ale był targ w Szepietowie i tam zobaczyłem kury zielononóżki. To właśnie było to, co mnie zainspirowało do dalszego działania. Pomyślałem, po co ludzie mają jeść jajka z hodowli klatkowej, jak można im zaoferować zdrowszy produkt. Znalazłem odpowiedną wylęgarnię, wziąłem młode. I dbam o nie. One dostają normalna karmę. Warzywa, jabłka, pszenicę, ziemniaki, marchew, osypka. To sposób żywienia tradycyjny, jak kiedyś.

- To ogólny trend, powrót do tradycji?

- Tak. Ja nie chcę sprzedawać byle sprzedać. Musi być dobry towar. Gdy próbowałem dawać im paszę, to wolały tradycyjne produkty, które wymieniłem. Nie dadzą się oszukać.

- Co naturalne, to droższe?

- Tak. Na razie rozwijam firmę, szukam rynków zbytu. Poczyniłem już pewne kroki. Oczywiście zgłosiłem stado w odpowiednich urzędach.

- Jak liczne jest stado obecnie?

- Ostatni przywiozłem około 300 kurek.

- A docelowo ma być…?

- Tak myślę, że 600 sztuk. Ale nie zamierzam zatrzymywać się w miejscu. No i jeszcze potrzebna reklama. Tak na miejscu, na tablicach jak i w internecie odpowiednia strona z moim logo.

- Mówisz, jakby to co robisz, sprawiało dużą radość?

- Ja przy tym odpoczywam. Te kurki są cudowne. One chodzą za mną. Rozmawiają. To cieszy. Mogę tam siedzieć cały czas.

- A konkurencja nie śpi?

- Nie mam nikogo. Może w powiecie ktoś ma małe stadka, ale nic to nie znaczy.

- Zbyt. Zapewniasz dowóz?

- Przy większej ilości nie ma problemu. Przy mniejszej mam pozwolenie na sprzedaż na miejscu. Od września jaj będzie o wiele więcej, gdy dorosną młode kurki. Jeszcze nie upłynął rok od założenia mojej działalności. Z tego co wiem, nośność to ok. 150 jaj od jednej sztuki.

- Widzisz przyszłość tego w co inwestujesz?

- Muszę i wierzę, że będzie to opłacalne. Czas pokaże. Nie wkładałbym swojej pracy i środków finansowych, gdyby nie było odpowiedniej wiary we mnie. Poza tym umiem liczyć, więc warto inwestować w kurki zielononóżki.

- Czym się różnią jajka od twoich kur od tych klatkowych?

- Przede wszystkim kształtem. Od zielononóżek są bardziej czubate. I lepsze w smaku. A przede wszystkim zdrowsze.

Na ogrodzonym placu kurki nie uciekają na widok człowieka. Spokojnie dziobią leżące jabłka i pszenicę. Natura, kury z lat minionych.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

reklama

ślubna
scena

reklama

patronat

patronat

reklama

Do góry strony