reklama

Aktualności - Boćki
21 września 2017 20:11

Lawendowe Boćki?

Dorota Kędra Ptaszyńska w bieżącym roku została wójtem gminy Boćki. Jesienią roku następnego będą kolejne wybory samorządowe. Co w tak krótkim czasie uda się zrobić pani wójt?

- Proszę przypomnieć kiedy pani objęła stanowisko wójta?

- Złożyłam przysięgę 31 lipca 2017 roku.

- Jakie były pierwsze zmiany? Zacznijmy od gabinetu.

- Pierwsza i zasadnicza zmiana to usunięcie koreańskiego obrazu ze ściany. Nigdy mi się nie podobała współpraca polsko – północnokoreańska. Poza tym gabinet został odmalowany i pojawiły się żywe kwiaty na parapecie.

- Zmiany personalne?

- Będą następowały, ale naturalną konsekwencją poprzez odchodzenie na emeryturę. Na przykład 26 października odchodzi na emeryturę jedna z pracownic, a z księgowości, za porozumieniem stron odeszła jedna z pracownic. Na własne życzenie.

- Rewitalizacja Bociek, temat ten pojawił się za poprzedniego wójta. Czy nadal jest aktualny?

- Do końca września mamy mieć zaakceptowany program rewitalizacji miejscowości. Mamy zgromadzone kilkanaście przedsięwzięć. Na pewno będzie realizacja zmiany całego centrum Bociek, począwszy od Zarzecza, czyli tego zakrętu i dalej wzdłuż drogi dziewiętnastki. Będzie rewitalizacja parków, stworzenie miejsc rekreacyjnych wzdłuż rzeki Nurzec, chodzi tutaj o ścieżkę pieszo rowerową. O ile pozyskamy na to pieniądze.

- No właśnie, o ile będą pieniądze.

- Jest możliwość otrzymania dofinansowania z wysokim pułapem, czyli 95 procent. Nasz wkład własny byłby tylko na wysokości 5 procent.

- Centrum Bociek to między innymi Plac Armii Krajowej o brzydkiej nawierzchni.

- Chciałabym aby gmina Boćki i cała nasza miejscowość, była taką, że jak się do niej wjeżdża, to się będzie czuło, że to jest przepiękne miasteczko. Będę chciała spróbować porozmawiać z mieszkańcami, żeby te domy, które straszą wyglądam przy drodze, wspólnymi siłami, w ramach rewitalizacji odmalować i zrobić przy nich ogródki. Na przykład lawendowe.

- Lawendowe Boćki?

- Tak. Wszędzie jest w planach lawenda, miód też u nas sprzedaje się lawendowy. Chodzi o to, żeby stworzyć taką markę. Myślę, że to jest ciekawa propozycja.

- Plac Armii Krajowej? Chyba należy do GDDKiA. Ale jest w centrum. Czy wójt ma taką moc sprawczą, aby tutaj nastąpiła pozytywna zmiana?

- Jeszcze nie byłam zaprzysiężona, ale dziewiętnastka w Boćkach zyskała nową nawierzchnię. Jestem umówiona z dyrektorem naszego oddziału Dyrekcji, telefonicznie przekazałam informacje w jakim celu przyjadę. I będę prosiła, aby to miejsce przy przystanku, nie tylko jezdnia, ale chodniki i parking zostały odnowione.

- Jadąc od strony Siemiatycz nie zauważyłem tak zwanego witacza.

- W ramach konsultacji społecznych padł ten temat i jest to w planie. Z tym że od strony Siemiatycz będzie trudniej. Tutaj wchodzi kwestia odpłaty za zajęcie pasa drogowego od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Z drugiej strony, od Bielska, jest nasza działka i tam możemy swobodnie postawić taki znak. Niemniej będą podjęte działania, aby z obu stron głównej drogi witacze były.

- Składa pani pewne deklaracje, ale kiedy mogą one być urzeczywistnione?

- W październiku jest pierwszy nabór w urzędzie marszałkowskim i będziemy analizować na co chcemy aplikować. Niestety pojawia się pewnego rodzaju trudność, którą mam nadzieję, że pokonamy. To jest kwestia wkładów własnych, a gmina nie jest za bogata. Ale już widzę jak podpisuję umowę na budowę Centrum Promocji Produktu Lokalnego w Dubnie. Tutaj już był zgłoszony odpowiedni wniosek. Jesteśmy po ocenie formalnej i wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że otrzymamy dofinansowanie. W Dubnie mamy ogromny kompleks, świetlica połączona z byłym sklepem. Będzie jego remont, zrobienie zadaszenia. Część budynku to będzie tzw. targowisko, a druga to miejsce wystawiennicze produktu lokalnego.

- Od Dubna przenieśmy się do Piotrowa Krzywokoły. Straszy tam swoim wyglądem przystanek autobusowy. Chyba taki jedyny w gminie Boćki.

- Wiem, wygląda strasznie. Tutaj też chodzi o pieniądze. Szczerze mówiąc, to nie wiem czy to jest GDDKiA czy nasze. Jeżeli dyrekcji, to kwestia rozwiązania problemu leżałaby we wspólnych rozmowach i uzgodnieniach. Będę o tym wiedziała w najbliższych dniach.

- Od Bociek do Wygonowa jest od pewnego czasu dobra droga asfaltowa. Ale od tej drogi, od skrzyżowania, gdzie jest pomnik poświęcony Powstaniu Styczniowemu, istnieje odcinek do Andryjanek o nawierzchni brukowej. Czy tutaj możliwa jest zmiana?

- To jest droga powiatowa. Wiem, że w tej chwili powiat otrzymał dofinansowanie. I od Wylanu przez mostek będzie robiona droga. Najgorszą sprawą teraz jest, że powiat robiąc swoje drogi, zwraca się o wsparcie do gmin. Żeby to zrobić, musiałabym dołożyć 350 tysięcy złotych, których nie ma. Gmina Boćki od 2004 roku do dróg powiatowych w naszej gminie dołożyła 5,5 mln złotych. Uważam, że powiat, jeśli chodzi o jego drogi, powinien partycypować w większym zakresie a nie w relacji 50/50.

- Niedawno były konsultacje społeczne w sprawie ewentualnej budowy S19. Czy w gminie Boćki trwają jakieś rozmowy na ten temat?

- Właśnie w tym celu jestem umówiona z szefem GDDKiA, żeby otrzymać koncepcję, która leżałaby w gminie. Bo przychodzą mieszkańcy i pytają, z której strony będzie biegła droga szybkiego ruchu. Na razie tej ostatecznej koncepcji nie widzimy i mam nadzieję, że dyrektor nam ją pokaże. Chcę tutaj poruszyć jeszcze jedną kwestię, to sprawa zjazdów z dziewiętnastki i połączenia z naszymi drogami.

- W gminie są dwie szkoły. Przede wszystkim chodzi o szkołę w Andryjankach. O jej istnienie.

- Pytanie zmierza do tego, czy zamierzam szkołę w Andryjankach zamknąć. Mamy wrzesień i proszę sobie wyobrazić, że do wynagrodzeń nauczycieli w tej szkole do końca roku gmina będzie musiała dołożyć, w stosunku do planu finansowego, 60 tysięcy. W Boćkach 70 tysięcy złotych. Owszem dostajemy subwencję, ale do niej bardzo dużo dokładamy. Nie ma jednak takich planów, aby szkołę w Andryjankach zamykać. Natomiast z roku na rok będzie ona jakby wygasała, wraz z coraz mniejszą ilością dzieci. Chyba, że tutaj coś się zmieni. Trzeba pamiętać, że istnieje możliwość, co jest realizowane w innych gminach, np. gminie Wyszki, przekazania pod stowarzyszenie. Stowarzyszenie nie zatrudnia pedagogów na kartę nauczyciela, a na umowę o pracę, co powoduje, że stawki są o wiele niższe.

- Do najbliższych wyborów samorządowych pozostało niedużo czasu, nieco ponad rok, więc co przez ten okres uda się pani zrealizować?

- Składając ofertę mieszkańcom jako wójt gminy Boćki bardzo konkretnie i precyzyjnie określiłam co będę w stanie zrobić. W mojej ulotce wyborczej było jasno sprecyzowane, że to będzie wstąpienie OSP w Andryjankach do KSRG (Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy), co wymaga dużych nakładów, nie tylko ze strony gminy. Bo wyposażenie jednostki pochłonie trochę środków, więc także będę poszukiwała sponsorów. Drugie to jest wspomniane Centrum Promocji Produktu Lokalnego w Dubnie, trzecie to scena przenośna, która będzie wykorzystywana podczas różnych imprez na wsiach. Do tego nowe nagłośnienie. No i nad czym wcześniej pracowałam, to projekt transgraniczny, czyli wymiana wszystkich samochodów strażackich. Także wykorzystanie z promesy ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, bo to jedno z nielicznych źródeł zewnętrznych na drogi, które możemy wykorzystać. W Programie Obszarów Wiejskich było działanie na drogi lokalne, wnioskowaliśmy o pieniądze stamtąd, ale nie otrzymaliśmy ich, bo, paradoks, mamy za niskie bezrobocie i za wysoki dochód na mieszkańca. No i na koniec remont tego placu przy przystanku. O rewitalizacji już wspominałam. Oczywiście dochodzi jeszcze zwykła, bieżąca praca jako wójta. Stowarzyszenie „Klekociaki” podpisało umowę na budowę siłowni zewnętrznej w Boćkach. Będzie osiem sprzętów dwustanowiskowych i ogromny zestaw zabawowy przy świetlicy w Andryjankach. W tym przypadku gmina nic nie musi dokładać, będzie 100% dofinansowania zewnętrznego. Pewnym problemem jest to, że gmina nie posiada większego obszaru w jednym kawałku, żeby wyjść z ofertami do inwestorów. Będziemy tworzyć klaster energetyczny, czyli współpracę firm i instytucji związanych z odnawialnymi źródłami energii. Być może pojawi się wątek biogazowni.

- Aby to zrealizować zapewne Pani wystartuje w następnych wyborach na stanowisko wójta?

- Szczerze mówiąc to decyzja o starcie w tych wyborach nie była moją samodzielną decyzją, ale była decyzją mieszkańców. Oni, do mnie jako osoby, która od 10 lat pracowała przy rozwoju gminy Boćki przychodzili i składali propozycję startu. Więc, jeżeli ich reakcja na moje roczne urzędowanie będzie taka, że chcą mnie jako wójta, to oczywiście będę startować. Wtedy z programem czteroletnim, kompleksowym i planem budowy dróg lokalnych oraz ustaleniem współpracy z powiatem. Chcę dodać, że za rok nie będę startować sama, ale z moimi kandydatami na radnych. Obecnie staram się być osobą otwartą, mój gabinet jest dostępny dla każdego.

- Końcowe pytanie dotyczy sportu, jego dofinasowania.

- Oczywiście, że byłam na meczu Bociana Boćki. Już wcześniej współpracowałam z klubem, gdyż odpowiadałam za współpracę z organizacjami pozarządowymi. Jestem w trwałej współpracy z panem prezesem (Sławomir Dworakowski), razem planujemy wydatki, razem myślimy jakby klubowi bardziej pomóc. Nie ukrywam, że nasz prezes jest bardzo operatywny.

Zapach lawendy, czy będzie to znak rozpoznawczy Bociek?

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony