reklama

Aktualności - Boćki
21 października 2017 16:59

Walenty Korycki w urzędzie gminy Boćki

Nie ma nic interesującego w zatrudnianiu nowych pracowników przez samorządy. Jednak fakt, że w Urzędzie Gminy w Boćkach pracę podjął radny sejmiku województwa podlaskiego, znany działacz PSL Walenty Korycki, jest interesujący. Tym bardziej, że pan Walenty był kiedyś, będąc wicemarszałkiem, bohaterem mediów. W tle był alkohol.

- Czy prawdą, jest, że w gminie został zatrudniony pan Walenty Korycki?

- Tak – powiedziała wójt gminy Dorota Kędra – Ptaszyńska – od 9 października.

- Dlaczego właśnie ta osoba?

- Bo to jest pracownik merytorycznie przygotowany, doskonale zna uwarunkowania gminy, wiele lat tutaj pracował, dużo pomógł. Będzie pomagał mi w zakresie wsparcia rolników.

- Nie chodzi tutaj przypadkiem, bo takie krążą plotki, o politykę? Jakieś porozumienie z PSL, zawalczenie o pewien elektorat?

- Nie, nie było mowy o żadnej grze politycznej, żadnych takich układach. Tutaj chodzi tylko o merytorykę, żeby mieć wśród swoich ludzi człowieka, dzięki któremu mogę zyskać wsparcie w mojej codziennej pracy.

- Jakie stanowisko otrzymał w gminie?

- Został zatrudniony na stanowisku kierownika referatu oświaty, kultury i spraw społecznych, za mnie.

- Nie był potrzebny konkurs?

- Nie, na zastępstwo nie.

- Czy pan Korycki nie zamierza być w przyszłości sekretarzem gminy?

- Jeżeli pan sekretarz Stanisław Charyton zdecyduje się i odejdzie na emeryturę, a ma do tego prawo, to będzie konkurs na sekretarza. I nie wykluczone, że pan Korycki w tym konkursie wystartuje.

- I nie zrezygnuje z bycia radnym w Białymstoku?

- Nie musi, gdyby był moim zastępcą, to wówczas musiałby zrezygnować z bycia w sejmiku. Ale gdyby został sekretarzem, to nie mógłby być w partii. Czyli musiałby zrezygnować z bycia członkiem PSL.

- A incydent z 2014 roku, gdy pan Korycki był w pracy pod wpływem alkoholu?

- Różne rzeczy zdarzają się w życiu, ale to nie jest powód, aby człowieka skreślać.

- Co słychać w gminie od czasu naszej ostatniej rozmowy?

- Byłam na rozmowie w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Białymstoku. Przystanki autobusowe należą do nas i my je będziemy robić, m.in. w Piotrowie Krzywokołach. Natomiast jeśli chodzi o przystanek w Boćkach i tą zatoczkę, to złożyliśmy pismo do GDDKiA. Ale już wiemy, że dyrekcja nie inwestuje w takie odcinki w związku z planowaną budową nowej drogi. Jednak jest szansa, że tutaj może jeszcze zainwestować poprzez włączenie tego odcinka do miejsc niebezpiecznych. No i prowadzone są rozmowy na temat budowy centrum w Dubnie.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. JP

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony