reklama

Aktualności - Ciechanowiec
25 maja 2017 18:22

Droga ominie Ciechanowiec

Temat przebiegu przyszłej obwodnicy Ciechanowca interesuje mieszkańców miasta i miejscowości przyległych. Na razie nikt nie wie z której strona ma omijać miasto. Na spotkanie 12 maja do urzędu miasta przyszło dużo ludzi. Nie brakowało też emocji.

- To będzie obejście, a nie obwodnica. Gdyż przewidywana trasa nie będzie wokół miasta, tylko z jednej strony będzie je omijać. Ciechanowiec leży przy trasie, po której jeździ dużo TIR-ów. Tutaj schodzą się cztery drogi wojewódzkie – mówił burmistrz Mirosław Reczko – mam nadzieję, że będzie też niedługo robiona trasa Ciechanowiec – Ostrożany. Dzisiaj mamy się zastanowić, którędy droga ma omijać naszą miejscowość. Jest kilka wersji, ale nie są zobowiązujące. Jedną z nich jest poprowadzenie drogi koło cmentarza. Na razie odbył się przetarg na wykonanie dokumentacji.

W międzyczasie burmistrz rozdał mapki z zaznaczonymi trzema wersjami przebiegu obejścia. Padły zarzuty, że Mirosław Reczko co innego mówi, a inne są jego działania.

- Przecież pan mówił, że nie ma wyznaczonego ostatecznego przebiegu trasy. A tutaj mamy aż trzy przykłady. Do tego wyznaczone przez pana – padł głos z sali.

- Tak, to nasza mapka. I propozycje nasze. Ale powtarzam, na tym etapie rozmów nic nie jest wiążące. Wojewódzki Zarząd Dróg ma inne. Trasa jest do ustalenia. Na dzisiaj pewne jest gdzie się to ma zaczynać i kończyć. Jednym z punktów ważnych jest końcówka ulicy Mickiewicza – odpowiadał burmistrz – tereny przy nowej drodze będą doskonałym miejscem do robienia interesów. Projektant musi przedstawić kilka wersji drogi, a nie jedną. To jego ustawowy obowiązek.

- To my powinniśmy wskazać wersje optymalne dla nas, a nie projektant – dodał przewodniczący rady miasta Eugeniusz Święcki – a to spotkanie powinno przebiegać w spokoju, bez przepychanek. Musimy ustalić sami przebieg.

W Ciechanowcu powstało nowe stowarzyszenie o nazwie „Oczekujemy dobrego obejścia”. Jej przewodniczący Marek Janiak zaoponował przeciw zarzutom, że stowarzyszenie jest przeciwne obejściu.

- Proszę nie mówić, że są jacyś przeciwnicy tej inwestycji. Tylko nie chcemy, żeby przechodziła przez tereny najbardziej zielone i zabudowane, cenne do zamieszkania. Czy projekt nie sugeruje ukrytych, prywatnych interesów?

- Powtarzam, nie ma wyznaczonej jeszcze trasy – oponował burmistrz – już w maju powinniśmy wiedzieć czy będą na to pieniądze i kto będzie wykonawcą. Proponuję następne spotkanie, na początku czerwca, gdy umowa z wykonawcą będzie podpisana.

- Obejście, to polepszenie życia dla jednych, a pogorszenie dla innych – dodał jeden z radnych.

Spotkanie zakończyło się bez ustalenia optymalnego wariantu przebiegu obejścia Ciechanowca. O najlepsze rozwiązanie zapytałem przewodniczącego Eugeniusza Święckiego

- Są trzy warianty i trudno powiedzieć który jest optymalny. W mojej ocenie perspektywicznej rozwoju miasta wybrałbym ten przebiegający przez Kozarze. To najmniej szkodliwa wersja dla wszystkich. Teren tutaj nie jest zalesiony i byłby dobrym dla przyszłych inwestycji, które będą szły od strony zachodniej. Uważam, że większość mieszkańców byłaby za tym wariantem.

Z kolei przewodniczący stowarzyszenia Marek Janiak dodał:

- Właściwie ja tylko reprezentuję stowarzyszenie. Nie jestem przeciwny tej inwestycji. Ona jest pożądana. Jestem tylko przeciw głupiej, niepożądanej trasie, którą forsuje się od 10 lat. Trasy północnej, przecinającej najbardziej zielone i najbardziej korzystne tereny budowlane. Tam gdzie jest ludzie się budują. Dokąd się przenoszą z centrum. Bo tam jest czysto, jest pięknie. To między innymi ulice Kuczyńska, Sosnowa, Świerkowa, Uszyńska i Ralkowa. Aż do granicy lasów. Pięknych, bo to laski chłopskie. Ja 32 lata temu wybrałem to miejsce i teraz mnóstwo ludzi chce się tam przenieść. Jesteśmy za drogą w wersji południowej, przez Kozarze. Oczywiście tej miejscowości nie życzę tego, aby tamtędy przechodził wzmożony ruch pojazdów, ale jeśli tutaj przecina się pięć ulic o których wspominałem, to w Kozarzach tylko jedna. Tamtejszym ludziom zapłaciłbym odpowiednio, godziwie za to że mieliby samochody pod bokiem. Myślę, że w obecnych czasach takiego odszkodowania można żądać.

Można rzec, że zebrani byli za, a nawet przeciw. Tylko, gdy zbyt długo będzie ustalana jej wersja przebiegu, to zadecydować może kto inny, bądź pieniądze mogą być przesunięte na inną inwestycję.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Do góry strony