reklama

Aktualności - Drohiczyn
08 września 2016 22:35

Plac zabaw się starzeje

Spróchniałe belki, wiszące łańcuchy, stara opona z nabitą pilśnią służąca za trampolinę - tak wygląda plac zabaw w drohiczyńskim parku. Przyjezdni biją na alarm, bo zepsute sprzęty mogą doprowadzić w końcu do tragedii.

Wiosną konserwatorzy gminni wymieniali naprawiali zużyte sprzęty. Widocznie niezbyt dokładnie.

- Najpierw musi się coś stać, a dopiero potem dochodzą kto nie dopatrzył - skarżą się przyjezdni. - Belki spróchniałe, a liny stalowe na wierzchu. Chyba ktoś jest za to odpowiedzialny. W sumie dla kogo ma być plac zabaw? Dla dzieci. A ewidentnie o to nie dbają, bo ten drut wisi tutaj naprawdę kawał czasu. Przecież wystarczy wypełnić to żywicą epoksydową, zasunąć i będzie działać. Ktoś o to kompletnie nie dba, bo belki powinny być już wymienione, a łańcuchy naprawione. Najlepiej monitoring założyć, bo trzeba reagować na to. To jest tak, że unia daje pieniądze, ktoś za to wziął prowizję, a dbać już się nie opłaca, bo najważniejsza jest prowizja. Bo przecież to powinno być pomalowane, a mchem zarosło. Trampolina jest dziwna. Tym razem i tak jest lepiej, bo wymieniono niektóre belki. Poprzednio jak byłam, to belki były tak spróchniałe, że ja się bałam, że za chwilę się urwą pod ciężarem dziecka. Tak samo karuzele, nie można było w ogóle ich zakręcić, bo były zapieczone.

Zagadką jest, czy plac zabaw niszczeje wyłącznie przez warunki atmosferyczne, czy ktoś go dodatkowo dewastuje. Urzędnicy tłumaczą, że nie można wskazać ewentualnego wandala, bo monitoring skierowany jest głównie na amfiteatr.

- Monitoring jest, ale musimy go zmodernizować, bo ma z siedem lat i jest słaby - mówi Wojciech Borzym, burmistrz Drohiczyna. - On tam generalnie jest na sam amfiteatr, a placu zabaw nie łapie. Zniszczenia naprawiane są na bieżąco. Wiem, że na wiosnę chłopaki coś naprawiali. Chyba, że dalej coś wyszło, bo na wiosnę były wymieniane jakieś elementy. Plac zabaw ma 8-10 lat. Robiony był łącznie z amfiteatrem. Nie da się tego wydzielić kwotowo, bo to była całość projektu. Koszt bieżących napraw to groszowe sprawy.

- Wszystko się zużywa - mówi Sylwester Zgierun z urzędu gminy. - To jest drewno. Dwadzieścia cztery na dobę jest wszystko, pada deszcz, śnieg, słońce. Wszystkie te belki na huśtawkach były popróchniałe - wszystkie są powymieniane. Trapy to większość jest nowa. Jeden konik na sprężynie jest całkiem rozwalony. Nie jest do naprawy, bo trzeba byłoby wszystko od podstaw robić. Nie wiadomo czy ktoś za ciężki usiadł. Raz w tygodniu zawsze wszystko się sprawdza. Kosi się, papiery sprząta, pety zbiera po mamusiach, po tatusiach z placu zabaw.

Niepokojący jest fakt, że oryginalne i atestowane sprzęty niszczeją, a na ich miejsce pojawiają się samodzielnie skonstruowane „zabawki”. Urzędnicy obiecali, że spróchniałe belki zostaną od ręki wymienione.

Małgorzata Ruszkiewicz , Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MR

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

reklama

Do góry strony