Aktualności - Drohiczyn
09 października 2016 21:40

Z koniem za pan brat w Drohiczynie

Zdzisław Zakrzewski, mieszkaniec Wierzchucy (gm. Drohiczyn), jako jeden z wielu z tej wsi, w niedzielę, 2 października, wyszedł przed dom i czekał. Spoglądał w stronę Śledzianowa.

- Jak to na co? Zaraz będą jechać. Cały orszak. Konie. To dla nas duża atrakcja. Raz w roku jest u nas taka impreza i trzeba to zobaczyć, jak pod domem będą jechać, bryczkami, wierzchem, ze śpiewem, harmonią. Nie każdy zajdzie, czy zajedzie nad Bug, gdzie będzie impreza. Ja konia już nie mam. Gospodarzyłem przez wiele lat, miałem kilka koni. Teraz takie czasy przyszły, że na konia można sobie tylko popatrzeć. Jak ktoś ma konia, to tylko do rekreacji. O, już jadą.. – mówił.

Czwarty festyn „Z koniem za pan brat”, zorganizowany 2 października przez stowarzyszenie „Koń nadbużański” z gminy Drohiczyn, przy współpracy z MGOK-iem, gminną komisją rozwiązywania problemów alkoholowych i parafią w Śledzianowie, to spora gratka nie tylko dla miłośników koni, ale i bywalców imprez plenerowych. Po mszy w Śledzianowie orszak przejechał przez Wierzchucę i udał się nad Bug koło Putkowic Nadolnych.

- Od kilku lat spotykamy się w pierwszą niedzielę października, najpierw na mszy w kościele w Śledzianowie, by pobłogosławić zwierzęta, które od zarania dziejów towarzyszyły rolnikowi w gospodarstwie. Następnie przemieszczamy się nad Bug, do Putkowic Nadolnych, aby m.in. przypomnieć sobie tajniki życia i pracy polskiego chłopa. Stowarzyszenie „Koń nadbużański” chce przybliżać nie tak odległą, ale często już zapomnianą technikę rolną, wykorzystującą do pracy konie. W poprzednich latach prezentowaliśmy m.in. orkę, siew, młóckę cepem. Dziś przybliżamy maszyny, które też jeszcze niedawno wspomagały pracę rolnika – kierat, sieczkarnię. Poza tym w programie są: pokazy jeździectwa, konkursy dla publiki, poczęstunek, zabawy dla dzieci – powiedział Waldemar Żero, prezes stowarzyszenia „Koń nadbużański”.

Większość tych, którzy przyjechali bryczkami, to mieszkańcy gminy Drohiczyn. Pan Stanisław Moczulski przyjechał z gm. Grodzisk.

- To mój trzeci udział w tym festynie. Nie mogłem przepuścić takiej okazji, tym bardziej że pogoda jest letnia. Zaprzęgłem ogiera, lejce w dłoń i przyjechałem – powiedział.

Festyn umilała kapela „Radzikowszczaki”.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

reklama

Do góry strony