reklama

Aktualności - Drohiczyn
21 kwietnia 2017 22:29

Wiewiórki z Drohiczyna

Od ok. dwóch tygodni mieszkańcy Drohiczyna mają swoją małą sensację – na wpół oswojone wiewiórki. Cztery młode gryzonie, które spadły z drzewa, znalazła rodzina państwa Adamowiczów. W obawie o to, że młode zdechną z głodu, zaczęto je dokarmiać. Do opieki włączyli się również sąsiedzi rodziny.

- Dziadek będąc na podwórku zauważył, że pies niesie coś w pysku. Potem spadła druga wiewiórka, zaczęły do nas podchodzić. Następnego dnia znowu dwie spadły z drzewa – opowiada pani Dominika Adamowicz.

Wiewiórki karmione są trzy razy dziennie kozim mlekiem i orzechami, które przynoszą sąsiedzi. Sypiają na zewnątrz. W torbie podróżnej wyłożonej ręcznikami lub w wiklinowym koszu. Do domu przynosi się je tylko na czas karmienia. Skąd państwo Adamowiczowie wiedzieli czym dokarmiać zwierzęta?

- Mleko przyniosła sąsiadka, pytałam też nauczycielkę biologii z liceum. Czytaliśmy o wiewiórkach w internecie. Kozie mleko im nie szkodzi, gdyby szkodziło, miałyby biegunkę. Od krowiego mleka mogłyby zdechnąć –wyjaśnia pani Dominika.

Na moje pytanie, co rodzina zamierza zrobić z wiewiórkami, kiedy przyjdzie zima, odpowiada brat pani Dominiki, Paweł.

- Położy się orzechy i jeśli zechcą, będą tu zaglądały. Zobaczymy co przyniesie czas, może uda się je tak oswoić, żeby przychodziły kiedy będą już duże – mówi pan Adamowicz.

Zdaniem Arkadiusza Płotki, lekarza weterynarii z gabinetu weterynaryjnego Bawet w Siemiatyczach, kiedy natrafimy na jakieś dzikie zwierzę, które wydaje nam się porzucone, najlepiej zostawić je na miejscu.

- Matka zajęcy podchodzi do nich raz czy dwa razy dziennie, żeby je karmić. Może to wyglądać na to, że są opuszczone, ale ona doskonale wie, gdzie są ukryte. Podobnie jest z sarnami. Tak samo jest w przypadku wiewiórek. Młode są bardzo ciekawskie i bardzo często wychodzą z gniazda za matką i spadają. To nic, że wypadły. Matka je obserwuje, będzie się nimi opiekowała. Nie trzeba brać takich zwierząt do domu – opowiada lekarz.

Co w przypadku wiewiórek z Drohiczyna, jakie mają szanse na przetrwanie bez matki?

- Doskonale się odchowają. Natomiast później, jeśli będą gdzieś koło domu, trzeba im co jakiś czas wystawiać pożywienie. One będą na początku z tego korzystać, a potem instynkt weźmie górę i odejdą. Dzikie zwierzęta nie dadzą się do końca udomowić. Na początku będą przychodzić, brać orzeszki, a potem będą korzystały z tego, co daje im natura – mówi Arkadiusz Płotka.

Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot Dominika Adamowicz

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony