reklama

Aktualności - Drohiczyn
16 listopada 2017 21:01

Nie zapomnijcie o tym miejscu

2 listopada 1942 roku. Drohiczyn. Dokładnie 75 lat temu Żydów z tego miasteczka spotkał tragiczny los - getto i transport przez Siemiatycze do obozu zagłady w Treblince. Ocalała tylko garstka i pamięć.

Wspólnota żydowska w Drohiczynie zaczęła powstawać już od XV wieku. Głównie rzemieślnicy - szewcy, kowale, garbarze, drobni handlarze. Sama gmina żydowska była bardzo różnorodna. Wśród żydowskich dzieci nie było analfabetyzmu. Życie religijne i społeczne było bardzo dobrze zorganizowane. Kresem tego wszystkiego był dzień 2 listopada 1942 r., kiedy to Niemcy umieścili Żydów w getcie. 8 listopada 1942 r. wyjechał pierwszy transport do obozu zagłady w Treblince -2.400 osób. Ostatni transport odjechał 3 dni później

6 listopada 2017 r., aby ocalić od zapomnienia tamtą historię żydowskich mieszkańców Drohiczyna, w 75 rocznicę likwidacji drohiczyńskiego getta, odsłonięto kamienną tablicę przy cmentarzu żydowskim w Drohiczynie z napisem w językach: polskim, angielskim i hebrajskim:

2 listopada 1942 r. w Drohiczynie niemieccy naziści zlikwidowali getto. Było to unicestwienie żydowskiej wspólnoty, która istniała w tym mieście od piętnastego wieku. W chwili obecnej jedynie nagrobki świadczą o Żydach, którzy tu żyli. Niech ich pamięć będzie błogosławiona.”

Lena Dragicka – córka Żydów z Drohiczyna, której rodzina została zgładzona przez Niemców, od lat zabiegała o upamiętnienie tego miejsca. Udało się to dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu Melanii Grygoruk – przewodnika turystycznego z Siemiatycz i Moniki Mazurczak-Kaczmaryk z Fundacji Wspomagania Wsi, przy współudziale Romualda Jakuba Weksler-Waszkinela z Izraela i władz Drohiczyna.

Kilka słów o rodzinie Leny Dragickiej, w czasie uroczystości na kirkucie w Drohiczynie, powiedział Romuald Jakub Weksler-Waszkinel:

- Pierwszy ze znanych jej przodków, Ardehaj Dragicki, urodzony w roku 1812 r., pradziadek Leny, Mendel był szewcem, służył w armii carskiej, jej dziadek Berek i jego bracia urodzili się w Drohiczynie. Berek Dragicki mieszkał na ulicy Warszawskiej pod numerem 12, obecnie jest to ulica Mickiewicza. Ojciec Leny, Wolf, i jego młodszy brat Lejb zostali wcieleni do armii sowieckiej. Lejb zginął, Wolf przeżył wojnę, znalazł się na Uralu i tam urodziła się Lena – stąd ja jestem tutaj Aronem przy Mojżeszu, ponieważ Lena nigdy nie uczyła się języka polskiego. Dziadek Leny Berek i jego żona Freida Mirl z domu Leiderman, ich córka Hana i Szejna, zginęli tu, w Drohiczynie, spoczywają na tym cmentarzu. Ich starszy syn Izrael, nauczyciel geografii w szkole podstawowej, został zabity przez żandarmerię w Koczerach.

Wobec Żydów w Drohiczynie, tak jak wszędzie, społeczność polska zachowywała się różnie.

- Nie chcę mówić o tych, którzy zachowywali się źle. Nie do nas należy ta ocena i my nie po to tu przyjechaliśmy, żeby komukolwiek, cokolwiek wytykać. Chcę wymienić te rodziny, które były dobre i pomogły potrzebującym. Bo jedno jest pewne, jeżeli ktokolwiek ocalał, ktokolwiek przeżył, to jedyną pomocą byli mieszkańcy Drohiczyna, Polacy. I te nazwiska, które teraz wymienię, to są tylko niektóre nazwiska. Nie znam wszystkich. Te nazwiska, które za chwilę odczytam, podała mi Lena. Rodzina Smorczewskich, Czarkowskich, Kosińskich, Skrzypkowskich, rodzina Lubiewieckich, Miłkowskich, Czapko i na końcu wymieniam bohatera – sprawiedliwą wśród narodów świata - panią Janinę Żero. Byliśmy u pani Janiny w domu. Ma już 94 lata. Wspaniała, kochająca babcia, od której miłość promieniuje. I to byli najwięksi bohaterowie, bo oni bali się nie tylko Niemców, ale bardzo często sąsiadów – mówił Romuald Jakub Weksler-Waszkinel.

Uroczystości towarzyszyła nostalgia, zaduma i wzruszenie. A na koniec popłynęła szczera prośba w kierunku młodzieży, która uczestniczyła w wydarzeniu: – Kochani proszę, nawet błagam, nie zapomnijcie o tym miejscu – podsumował Romuald Jakub Weksler-Waszkinel.

Natalia Gonatrz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. NG

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

reklama

patronat

patronat

reklama

patronat

reklama

Do góry strony