Aktualności - Grodzisk
04 czerwca 2017 12:32

Bezpańskie psy atakują

Skóra, która nie może się zrosnąć, pogryzione nogi to efekt ataku bezpańskich psów na małego cielaka. Właścicielka Danuta Żero ze wsi Bogusze Litewka gm. Grodzisk mówi, że 4 duże psy terroryzują wieś.

- Wcześniej psów było trzy, teraz doszedł jeszcze jeden. W styczniu tego roku zagryzły innego psa. Teraz, gdy wyprowadza się bydło na pastwiska, zaczynają się ataki na zwierzęta domowe. W nocy z 20 na 21 maja zaatakowały cielaka. Dopiero sąsiad odegnał je traktorem, bo nie za bardzo boją się ludzi. My obecnie mamy remonty w oborze i bydło, przeważnie byki, trzymamy na podwórku. One coś czują, wyczuwają psy, bo głośno ryczą. Po nocach trzeba wszystko pilnować. Zgłosiliśmy to policji i do gminy. Policja nic nie może zrobić, bo jak mówią, nie ma takiego prawa, aby psy odstrzelić. W gminie jedna osoba powiedziała, aby bydło trzymać w oborze. Przysłano człowieka z klatką, do której miał wyłapać te zwierzaki. Ale mięso, które tam wyłożono, zniknęło wraz z psem. Może klatka była za mała. Zboże na polach rośnie, niedługo psy będą miały w nim dobrą kryjówkę. A co będzie, gdy dzieci i dorośli zaczną chodzić na jagody? I co zrobić z pogryzionym cielakiem? Dostaje antybiotyki, ale nawet nie wstaje. Strach go też zarżnąć, bo może zarażony. Liczymy, że może jakoś wydobrzeje. Choć żal na niego patrzeć. Widać, że się męczy.

Wójt gminy Grodzisk Antoni Tymiński mówi:

- Znamy tą sprawę. Postawiliśmy pułapkę, ale złapał się pies z sąsiedniej wsi. Rozmawialiśmy z dzielnicowym, także zwróciliśmy się do powiatowego lekarza weterynarii. Policja odpowiedziała, że to zadanie własne gminy. Te psy są już tak zdziczałe i jest obawa, że mogą atakować dzieci. Dlatego czekamy na odpowiedź weterynarii i pozwolenie na odstrzał. W każdym razie mogę dodać, że będę jakoś pomagał mieszkańcom.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

Do góry strony