reklama

Ten tytuł podsunęła nam jedna z naszych Czytelniczek, obecnych na niedzielnych koncertach w ramach VI Muzycznej Strony Siemiatycz.

Była to jej reakcja na jakże żywiołowy występ Marii Sadowskiej, jazzowej wokalistki, znanej powszechnie jurorki w programie „The Voice of Poland”, o której ostatnio głośno było głównie za sprawą wyreżyserowanego przez nią filmu „Sztuka kochania”.

Sformułowanie to było też pewną aluzją wobec muzyki, która poprzedziła występ Sadowskiej. Jako support przed gwiazdą wieczoru wystąpił zespół „30 kilo słońca”, który przyjechał z Kołobrzegu. Specyficzna i bardzo niszowa muzyka w wykonaniu kołobrzeskiego trio (gitara, perkusja i samplery) wymagała też chyba odpowiedniego odbiorcy. Nie żeby siemiatycka publiczność skąpiła braw, ale niewątpliwe ich natężenie mogło wskazywać na umiarkowany zachwyt, co też akcentowano w kuluarowych rozmowach.

Zupełnie inaczej przyjęto i odebrano Marię Sadowską. Kawał mocnego, jazzowego głosu, niesamowita energia wokalistki, młodzi, zdolni instrumentaliści (gitara, kontrabas, perkusja i piano) i wielogłosowe chórki – to wszystko stworzyło żywiołowe widowisko. Sadowska bez problemu nawiązała kontakt z publicznością, która tańczyła, śpiewała, klaskała, gwizdała, a nawet na polecenie artystki… trenowała przeponę.

Kilku innych jeszcze czasowników można by tu użyć, by opisać reakcję publiczności, która po prostu bardzo dobrze się bawiła.

Bardzo zróżnicowani wiekowo fani ciepło i poważnie zostali potraktowani przez artystkę również po jej koncercie. Do ostatniej zachcianki – autografy, pozowanie do wspólnych zdjęć, sprzedaż płyt itd. W rozmowach po koncercie Sadowska okazała się być zupełnie zwyczajną dziewczyną, daleką od gwiazdorzenia, która dotąd o Siemiatyczach wiedziała tylko tyle, że są na Podlasiu. Odtąd będzie miasto kojarzyła z bardzo muzykalną publicznością, która potrafi dobrze się bawić na funkowo jazzowych koncertach. Występ w Siemiatyczach, to jak mówiła, pewnego rodzaju cezura. Przez ostatni rok, z uwagi na pracę nad filmem „Sztuka kochania”, nie mogła grać koncertów. Dlatego występ w Siemiatyczach zapisze się szczególnie w jej pamięci, ze względu na to, że był pierwszym po tej rocznej przerwie. Sadowska zwróciła też uwagę na obecność dzieci i młodzieży w sali Siemiatyckiego Ośrodka Kultury, twierdząc, że to ważne, by wobec zalewającego polską kulturę muzyczną disco polo dawać temu młodemu pokoleniu obycie z czymś innym, lepszym: - W sztuce nie ma miejsca na demokrację i to nie większość powinna decydować o tym, co jest dobre – mówiła wokalistka. – Żeby być dobrym w tym co się robi, wcale nie trzeba być na pierwszych miejscach radiowych list przebojów. Wręcz przeciwnie.

Z całą pewnością Muzyczna Strona Siemiatycz, impreza organizowana przez burmistrza i SOK, zapoczątkowana w 2012 roku z okazji 450-lecia nadaniu miastu praw miejskich, zasługuje na uznanie i kontynuację. Przypomnijmy, że w poprzednich edycjach słuchaliśmy na żywo takich artystów jak: Stanisław Sojka, Marcin Nowakowski, Adam Sztaba, Atom String Quartet, Gaba Kulka, Marek Kościkiewicz, Wiktoria Katajew, Voo Voo czy Grzegorz Turnau.

Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. emi

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

Do góry strony