reklama

Kultura
01 lipca 2017 19:32

Dobrowoda - Korowaj wrócił

Wieś Dobrowoda jest znana z ciekawych imprez sprzyjających tradycji, integrujących mieszkańców. Tym razem, 18 czerwca 2017 r., w wiejskiej świetlicy odbyło się wspólne pieczenie korowaja, czyli tradycyjnego ciasta weselnego.

Skład korowaja to mleko, mąka, drożdże, dużo żółtek i dużo masła.

- Kawałek ciasta, wielkości jak na pączka, tylko trzeba zrobić długi – tłumaczy Halina Artysiewicz. - Ciasto przypłaszczyć, z jednej strony ponacinać, zawinąć w rulonik i żeby się nie rozleciał, trzeba podwiązać kawałkiem ciasta, jak snopek. Korowaj gotowy, teraz trzeba posmarować jajkiem i upiec na złoty kolor. Na swoim weselu miałam korowaja, moja córka też miała. Tradycja wraca, teraz młodzi znowu chcą korowaja. To nasze prawdziwie regionalne ciasto. Surowe też jest smaczne. Lubisz takie?

Korowajnicami były trzy, a nawet cztery pokolenia kobiet. Wśród nich Irena Jawdosiuk, sołtys wsi Dobrowoda.

Pani sołtys znowu udało się zgrać zgraję mieszkańców…

- Tak, zgraja była zawsze. Kilka starszych kobiet z zespołu śpiewaczego Dobrowoda, od zawsze były aktywne. To one zaraziły nas swoim działaniem.

Po korowaju obiad weselny, potrawy przygotowali mieszkańcy Dobrowody.

- Wszystko same przygotowywałyśmy.

- Skąd fundusze?

- Częściowo się składamy. Nie ma tak, że ktoś da nam pieniądze. Żeby coś takiego zrobić, trzeba dołożyć i finansowo, i robociznę. U mnie wczoraj w domu był pieczony duży korowaj. Ale swojego wkładu nikt nie liczy, bo fajnie jak coś się uda i o to chodzi. Dwa tygodnie temu robiliśmy tutaj Dzień Dziecka, było około 40 dzieci, oczywiście nie tylko z Dobrowody, bo u nas aż tyle nie ma. Udało się dzięki temu, że pracuję w sklepie, poprosiłam dostawców, a nikt nie odmówił. Dostaliśmy kiełbaski, chleb, słodycze, napoje. Zwróciłam się do domu kultury i wspólnie zrobiłyśmy. Działanie domu kultury to gry i zabawy, a nasze były niespodzianki dzieciom i ognisko.

Integracja wsi Dobrowoda trwa. Dobry klimat, ludzie do was ciągną. Przyjeżdżają też z innych wsi, innych gmin

- Mieszkańców zameldowanych ponad 200. Uważam, że naszych trochę za mało przychodzi. Ludzie trochę się pozamykali w domach i trudno ich znowu zmobilizować, niektórych trudno wyciągnąć. Szkoda, bo jeszcze młodzi, powinni chcieć spotkać się ze znajomymi.

Rzucone hasło i kto jest w stanie, kto ma ochotę, ten pomaga.

- Widać starsze panie, moja mama i jeszcze dwie panie z zespołu Dobrowoda, lata swoje mają, ale jak jest taka akcja, to możemy na nie liczyć.

Najmłodsze korowajnice uczyły się od najbardziej doświadczonych, takich jak Walentyna Klimowicz z zespołu śpiewaczego z Dobrowody.

Kiedyś na wszystkich weselach musiał być korowaj

- Cóż to zrobić korowaja? Dzisiaj też się udał. Wczoraj piekliśmy duży, dzisiaj małe korowaje. Oczywiście robiąc korowaja śpiewamy tradycyjne pieśni.

Pamiętam, że pani z koleżankami z zespołu śpiewaczego z Dobrowody piekła korowaja w Czeremsze

- W Czeremsze i w Mielniku. Ale w Mielniku piekli nie takie nasze, weselne, a korowaje juriańskie (na św. Jerzego). Bo kiedyś piekli korowaja na Juria. Raniutko mężczyźni zawijali w ręcznik czy obrus, chodzili po polach i toczyli korowaja, na dobry urodzaj. Nasi rodzice tak chodzili i dziadkowie.

A na wesele? Kiedy piekli korowaja?

- W piątek, a wesele zaczynało się od soboty. Zawsze pieczono dwa korowaje. Udział korowaja w weselu był bardzo duży. Było takie uroczyste wyniesienie korowaja, jak tutaj, z muzyką. Pytali „gdzie go schować”? Goście odpowiadali, że „do skwierni”, czyli do komory. Potem na koniec wesela pytali „Panie ojcze, pani matko, gdzie ten pan marcepan podziać? Czy do skwierni schować, czy na ludzi rozdać”. Goście krzyczeli „na ludzi rozdać”.

Na korowaja mówili marcepan?

- Tak.

Małe korowaje, jeszcze ciepłe korowaje, cieszyły się wielkim wzięciem, były bardzo smaczne. Dużego korowaja jako pierwszy dzielił sam gospodarz gminy, Aleksander Sielicki, burmistrz Kleszczel. Pieczenie korowaja w Dobrowodzie realizował Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kleszczelach.

W ubiegłym roku sołectwa realizowały projekt, w ramach którego powstał „Etnograficzny szlak rowerowy gminy Kleszczele”. Dobrowoda jest jednym z przystanków na tym szlaku.

- Dobrowoda realizuje weselny korowaj już po raz trzeci, bo wcześniej były warsztaty – mówi Maria Klimowicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kleszczelach, mieszkanka Dobrowody. - Gdy opracowywaliśmy strategię rozwoju kultury, w 2015 r., mieszkańcy Dobrowody opowiedzieli się za tym, żeby w zakresie swoich tradycji szczególnie kultywować właśnie korowaj, który w Dobrowodzie jeszcze istnieje, ale chciałoby się, żeby funkcjonował w szerszym zakresie. Jak widać, jest to ciekawy obrzęd.

Krystyna Kościewicz, fot kk

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony