reklama

Kultura
29 listopada 2017 14:17

Pasja Tamary Kierdelewicz

Tamara Kierdelewicz urodziła się w 1956 r. w Czeremsze. Jest absolwentką Uniwersytetu Ludowego w Radawnicy. Pracowała w przedszkolu, Klubie Kultury „Kolejarz”, a od 1997 r. krzewiła kulturę i sztukę w Gminnym Ośrodku Kultury w Czeremsze. W lipcu 2017 r. przeszła na emeryturę. 17 listopada 2017 r., w GOK w Czeremsze, została otwarta wystawa indywidualna Tamary Kierdelewicz.

– Dziękuję wszystkim za przybycie. Jest to dla mnie bardzo ważne, że chcieliście przyjechać – powiedziała wzruszona Tamara Kierdelewicz. - Widzę, że tutaj i Warszawa, i Białystok, i okolice są, nie tylko mieszkańcy Czeremchy.

O tym, że Tamara Kierdelewicz maluje wiadomo od dawien dawna, ale sęk w tym, że jej prace dotychczas można było podziwiać tylko podczas plenerów czy konkursów plastycznych. Owszem, zajmowała czołowe miejsca, ale jakoś nie miała czasu na wystawy indywidualne. Ekspozycja w Gminnym Ośrodku Kultury jest dopiero drugą wystawą indywidualną artystki, a pierwszą zorganizowaną w rodzinnej Czeremsze. Wystawę można podziwiać do 30 listopada, można też kupić wystawione obrazy.

Skąd się wzięło malowanie?

- Początki były w szkole podstawowej, w średniej już zaczynałam rysować portrety – wspomina autorka. - Później, gdy zorganizowaliśmy koło plastyczne, to spróbowałam farb olejnych. Były to lata 80., a moim pierwszym nauczycielem był nasz miejscowy malarz, Sergiusz Smyk. Później reprezentowaliśmy Klub Kultury Kolejarza, II miejsce w ogólnopolskim konkursie troszeczkę mnie zainspirowało do dalszej pracy. W latach 90. Hajnowski Dom Kultury zaczął organizować przeglądy sztuki nieprofesjonalnej, starałam się coś stworzyć, przynajmniej raz do roku coś namalować, pokazać. Wiele prac zostało nagrodzonych, to też mobilizowało do dalszej pracy.

Malarstwo to wielka pasja Tamary Kierdelewicz. Tematyka jej obrazów jest bardzo różna.

- Od kilku lat jeżdżę na zajęcia do Muzeum Białoruskiego, tam działa pracownia technik plastycznych – opowiada Tamara Kierdelewicz. - Tam też poznałam techniki graficzne, linoryt, gipsoryt i monotypię. Nawet mieliśmy zajęcia pisania ikon. Dużo dało także jeżdżenia na plenery. Pierwszy mój plener był w Dubiczach Cerkiewnych, wtedy nawiązałam kontakt z innymi artystami, po dzisiejszy dzień kontynuujemy znajomość. Działając w pracowni z Danielem Gromackim, który prowadzi te zajęcia, doszliśmy do wniosku, że warto zorganizować plener w Czeremsze. U nas też są piękne okolice, warunki mamy super.

W ubiegłym roku Tamara Kierdelewicz po raz pierwszy zorganizowała plener w Czeremsze, w tym roku również się udało, przyjechali artyści z całej Polski.

41 obrazów na wystawie autorskiej to tylko część dorobku. Obrazy autorki są w Polsce i za granicą. Wszystkie pełne ciepła, tak jak ona sama. Co lubi malować Tamara Kierdelewicz?

- Portrety najbardziej, ale próbuję wszystkiego – stwierdza artystka. – Jak widać, preferuję zielenie. Malarstwo to wielka pasja. Czasami tak bywało, że malując, nawet nie spostrzegałam, kiedy zastawał mnie świt. Człowiek nie patrzy na zegarek, tyko maluje w pełnym zaangażowaniu. Mogłyby być jeszcze ciekawsze prace, ale wszystko jeszcze przede mną. Jeśli zdrowie pozwoli, na pewno będę kontynuować.

Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot KK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony