reklama

Aktualności - Mielnik
11 lutego 2013 21:37

Jak urzędnicy chronią środowisko

Pod koniec czerwca ubiegłego roku pisaliśmy o sprawie niszczenia i zanieczyszczania rzeki Moszczona, która przebiega przez gminę Nurzec Stacja, Mielnik i Siemiatycze. W korycie rzeki można było odnaleźć połamany eternit. Według naszych informatorów wzdłuż rzeki wybudowane zostały nielegalnie stawy wraz z przyłączami, zrzucane są ścieki, a ryba często zabijana jest prądem elektrycznym.

Sprawą próbowaliśmy zainteresować przeróżne instytucje samorządowe i państwowe, które w zakresie swoich obowiązków mają wpisaną dbałość o ochronę środowiska naturalnego. Wniosek jest jeden - temat był przerzucany z instytucji do instytucji, jak gorący kamień wyjęty z paleniska. Każdy twierdził, że ochrona środowiska to ich dziedzina, ale pomimo „szczerych” chęci nic nie mogą zrobić. Więc po co wydajemy setki milionów złotych na utrzymanie tych intratnych posadek?

Na przykład Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Białymstoku poinformował, że nie może się zająć tym, co się dzieje z rzeką Moszczona bo... cytat: „rzeka jest położona poza obszarem Natura 2000. Rzeka Moszczona jedynie w swym ujściowym odcinku przepływa przez obszar Natura 2000 (w pasie około 400 metrów).” Wynika z tego, że jak rzeki nie ma w tonie tworzonych papierów, projektów, to według biurokratów nie istnieje?! Tradycyjny tekst na końcu pisma: „sprawę przekazujemy do rozpatrzenia...” i tak w kółko Macieju.

Wreszcie po naszych kolejnych monitach w Ministerstwie Środowiska oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi tematem zajął się Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie, który wysłał urzędników zza biurka w teren, by sprawdzili co się dzieje za Bugiem na Podlasiu. KZGW skierował pismo do Państwowej Straży Rybackiej o podjęcie kontroli wód rzeki Moszczony - kłusownictwo.

 

Wójt „odbija piłeczkę” - zobaczył nawet rybę

Większość rzeki Moszczona przebiega przez teren gminy Mielnik, która na prawo i lewo chwali się tym, jak dba o środowisko i jest dumna z terenów tak bogatych w unikatową florę i faunę. Wójt Adam Tobota pisze do nas: „Odpowiadając na postawione nam zarzuty nieegzekwowania prawa i braku kontroli w temacie ochrony rzeki Moszczona informujemy, że art. 140 ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku prawo wodne, art. 82 ustawy z dnia 7 lipca 1994 roku prawo budowlane wskazuje, iż wydawanie pozwoleń wodnoprawnych i pozwoleń na budowę należą do właściwości starosty, a zgodnie z art. 379 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 roku prawo ochrony środowiska marszałek województwa, starosta oraz wójt, burmistrz lub prezydent miasta sprawują kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów w ochronie środowiska w zakresie objętym właściwością tych organów. Przeprowadzając akcję informacyjną na temat prawidłowego sposobu pozbywania się odpadów komunalnych oraz nieczystości ciekłych z terenu nieruchomości, skontrolowaliśmy posesje przylegające do rzeki Moszczona po kątem istnienia tam sztucznych zbiorników wodnych (stawów). Zaowocowało to odnotowaniem 11 stawów, z czego tylko 2 mają widoczne przyłączenie do rzeki Moszczona. W przypadku pozostałych 9 nie jesteśmy w stanie określić, czy istnieją jakiekolwiek podziemne przyłącza. Wymienione stawy zgodnie z deklaracją ich obecnych właścicieli zostały zbudowane w latach 70. i 80. XX wieku (niektóre nawet w latach 30. XX wieku), a następnie zostały tylko przez nich wyczyszczone. Nie posiadamy informacji na temat istnienia bądź braku pozwoleń wodnoprawnych, ponieważ jak już wspomniano nie w naszej kompetencji leży ich wydawanie.

Geoportal to witryna internetowa mająca charakter jedynie poglądowy i nie może być wykorzystywana jako dokument ukazujący w tym przypadku rzeczywisty przebieg granic rzeki Moszczony i przylegających do niej działek. Pod uwagę należy też wziąć fakt, iż jest to rzeka nieuregulowana, meandrująca, w związku z czym często zmienia swoje koryto i wkracza na prywatne działki. Ponadto naliczywszy kilkadziesiąt stawów, posiłkując się geoportalem, warto sprawdzić przynajmniej przybliżony okres powstania zdjęć satelitarnych dla tego obszaru, ponieważ część z uwiecznionych tam stawów została już zasypana. Przeprowadzając oględziny w terenie mieliśmy szczęście oglądać na własne oczy słynnego pstrąga potokowego. Absurdem więc jest mówić o zanieczyszczeniu rzeki, jeżeli ryba preferująca dobrze natlenione, a więc pozbawione zanieczyszczeń rzeki za środowisko swego życia wybrała właśnie Moszczonę. W kwestii zabijania ryb prądem możemy liczyć jedynie na głos sumienia tych, którzy przyłapią kłusowników na gorącym uczynku. Niestety nie da się na stałe monitorować rzeki na całym jej odcinku. Tam gdzie zdołaliśmy dotrzeć, woda w rzece była wizualnie czysta...”

 

Nielegalne stawy

Pod koniec stycznia otrzymaliśmy pismo z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie w sprawie rzeki Moszczony. Dyrektor jednostki Leszek Bagiński pisze między innymi: „Przeprowadzając w miesiącach październik - grudzień 2012 roku przez Zarząd Zlewni Narwi w Dębem RZGW w Warszawie na podstawie art. 156 i art. 157 prawo wodne kontrole gospodarowania wodami obiektów stawowych na obrębach wsi Pawłowicze, Maćkowicze, Szerszenie, Siemiatycze Stacja (w sumie 18 zbiorników) wykazały, że faktycznie zbiorniki wodne zostały wykonane bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego, co narusza treść art. 192 ust. 1 prawo wodne. Wobec tego dyrektor RZGW w Warszawie na podstawie uprawnień art. 160 ust. 1 pkt. 1 oraz działając zgodnie z przepisem art. 17 paragraf 1 kodeksu w sprawach wykroczeń w związku z art. 192 ustawy prawo wodne wystąpił do Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach o wszczęcie postępowania w przedmiotowej sprawie.”.

 

O dalszych wynikach pracy policji i prokuratury w tej sprawie na pewno poinformujemy. Chodzi o ważny temat ochrony środowiska, który jak widać przez urzędników jest często bagatelizowany, a powinno być odwrotnie. Wszak jak mawiał Leonardo da Vinci „Natura nie łamie swych praw” - tylko sami ludzie ją niemile zaskakują i nierzadko degradują.

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony