reklama

Aktualności - Mielnik
14 maja 2016 12:51

Korowaje mielnickie

Barbara Hackiewicz z Mielnika wygrała tegoroczny X Festiwal Korowaja Mielnickiego, uzyskując najwięcej punktów komisji oceniającej wypieki.

Komisja konkursowa w składzie: Joanna Szadura z Uniwersytetu im. M. Curie - Skłodowskiej w Lublinie, Ludmiła Stawska (inicjatorka konkursu), Wiesława Bloch – Brick (Honorowy Obywatel Gminy Mielnik), Alicja Okoczuk (prezes Koła Emerytów Rencistów i Inwalidów w Mielniku), Nina Posławska (właścicielka cukierni w Siemiatyczach) oraz Jarosław Wiszenko (artysta z Mielnika) uznała, że ciasto pani Barbary było najsmaczniejsze i najładniej ozdobione.

- Praktycznie co roku biorę udział w tym konkursie. Wygrałam konkurs w drugiej edycji, poza tym zdobyłam kilka wyróżnień. Sądziłam, że jeśli komisja dobrze oceni moje ciasto, bo inne ciasta wyglądały wyjątkowo, to zajmę miejsce w czołówce, ale nie myślałam o wygranej, co tym bardziej cieszy. Cały dzień poprzedzający konkurs przygotowywałam ciasto. Poszło sporo mąki i jajek, oczywiście swojskich. Lubię przyrządzać wypieki i różne potrawy, można powiedzieć, że kuchnia to moje królestwo, więc za rok też przyrządzę korowaja na ten konkurs – powiedziała Barbara Hackiewicz, która w nagrodę otrzymała urządzenie wielofunkcyjne typu multicooker.

Drugie miejsce zajęła Justyna Białobrzeska z Moszczony Królewskiej (w nagrodę dostała zestaw noży), trzecie Helena Datczuk (nagroda ekspres do kawy). Wyróżnienia przyznano Nadziei Wnuczko z Czeremchy Wsi i Annie Szpura ze Starek Kornicy (wagi kuchenne).

Poza tym udział brali: Krzysztof Hackiewicz z Mielnika, Katarzyna Chromiec ze Starej Kornicy, Nina Jawdosiuk (Dobrowoda, gm. Kleszczele).

Festiwal Korowaja Mielnickiego to też warsztaty wypieku korowajczyków, prowadzone przez Studenckie Koło Naukowe Etnolingwistów z UMCS w Lublinie, pod kierunkiem Joanny Szadury, podczas których można było dowiedzieć się, że korowaj, jako ciasto typowo obrzędowe, to rodzaj kołacza i obrzędowego pieczywa pszennego, ozdobionego kwiatami i inną zielenią.

- Posiada tradycję słowiańską, praktykowaną głównie na Podlasiu. Korowaja pieczono przede wszystkim na wesela, bo wiele znaczył dla osób pobierających się. Czasami udało się podzielić go na tyle części, ile osób było na weselu. Jeśli był smaczny, życie młodej pary miało być udane - powiedziała Joanna Szadura.

- Korowaj to proste ciasto. Potrzebujemy mąkę dobrej jakości, drożdże, mleko - najlepiej takie z gospodarstwa, jaja – też od swoich kur i cukier. Ciasto trzeba długo wygniatać, dosypując mąkę. Potem uformować jakieś ozdoby i całość upiec. Każdy korowaj jest inny. Nie zdarzyło mi się jeszcze upiec dwóch identycznych. Kiedyś robieniem korowaja zajmowały się kobiety zamężne, a dziewczyny robiły korowajczyki – drobne ozdoby drożdżowe. Piekły je swoim drużbantom. Korowajczyki rozdawało się dzieciom oraz tzw. stójce – tym, którzy nie byli zaproszeni na wesele, a tylko przychodzili popatrzeć – powiedziała Nina Jawdosiuk.

W części artystycznej wystąpili: „Mielniczanie”, zespół dziecięco – młodzieżowy „Hiłoczka” z Czeremchy z obrzędem korowaja wspólnie z grupą śpiewaczy z Czeremchy Wsi, „Kapela Podlaska”.

Festiwal odbył się 7 maja, na „Topolinie” w Mielniku. Organizacja - Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji w Mielniku.

Patronat medialny – „Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz”.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

reklama

Do góry strony