reklama

Aktualności - Mielnik
23 maja 2016 11:10

Tajemnice mielnickich kamieni

Z Adamem Borowskim z Mielnika rozmawialiśmy kilka lat temu. O geologii ziemi mielnickiej i jego zbiorach – skałach i skamieniałościach. Miał ich dziesiątki, teraz setki. Jego celem było utworzenie muzeum, chociaż takiego domowego, oraz cyklu wystaw, by pokazać unikatowe eksponaty. Czy udało się to zrobić?

- Jakiś czas temu przyszło mi do głowy – mówi Adam Borowski - by prowadzić księgę gości. Duży zeszyt w ładnej okładce, by odwiedzający mnie wpisywali się. To dobra forma oceny mojej działalności. Cieszę się, że te wpisy są pochlebne (wpisujący się są pod wrażeniem tak dużych zbiorów, podkreślają zapał i wiedzę pana Adama, wyrażają podziw pasji geologicznej – przyp. red.). Sporo już nazbierało się tych wpisów. Niedługo zamknę pierwszy zeszyt i założę drugi.

- Czyli zainteresowanie pana pasją również?

- Tak, ale sporo zmienia się w tym zakresie. Początkowo zainteresowanie moimi zbiorami przejawiała, ogólnie mówiąc, okolica i podobni pasjonaci, potem przyszedł czas na szkolne wycieczki, zielone szkoły i grupy zorganizowane, teraz wzrasta tendencja podobnych pasjonatów z zagranicy oraz społeczności akademicko – studenckiej, w tym profesorów i przedstawicieli uniwersytetów z wydziałów geologicznych. Bywają u mnie studenci z uniwersytetów: łódzkiego, warszawskiego, Jagiellońskiego, UMCS-u. Śmiało można powiedzieć, że to już stała współpraca, bo na podstawie moich zbiorów powstało już kilka prac naukowych. Coraz więcej przyjmuję osób, które przywożą swoje znaleziska do tzw. opisu. Chcą wiedzieć, lub potwierdzić, czy dane znalezisko, albo posiadany zbiór, na pewno pochodzą z tego okresu i co to jest. Zdarzają się osoby, które proszą o pomoc przy pisaniu publikacji naukowych i szukają oparcia o zbiory lub wiedzę z interesującego ich okresu. Tak więc wcześniej z mojej strony była to próba popularyzacji zbiorów, a tym samym historii ziemi zapisanej w skałach, teraz to forma coraz szerszego poradnictwa i konsultacji. Coraz częściej spotykam się też z prośbą wypożyczenia części zbiorów do ekspozycji lub opisu ze strony uczelni wyższych.

- Skąd fachowa wiedza na temat geologii?

- Przez kilka ostatnich lat trochę poczytałem, postudiowałem na temat geologii i nauk pochodnych i coś w głowie zostało.

- Zainteresowanie z zagranicy?

- Owszem, zdarza się. Byli u mnie goście z Francji i Szwecji.

- Prowadzi pan ewidencję odwiedzających?

- Tylko wspomnianą księgę gości. Jednak chcąc pokusić się o przybliżenie, powiedzmy w skali roku, zainteresowania moim – nazwijmy – muzeum, oscylowałbym w granicach ponad 200 osób.

- A może muzeum?

- Wiadomo, aby dane miejsce zostało wpisane do rejestru muzeów, musi spełniać szerokie wymagania. To moja umowna nazwa. Takie domowe muzeum przez małe „m”, inaczej wystawa geologiczna skarbów ziemi mielnickiej i nie tylko. Cały czas cierpię na brak miejsca, by chociaż część tego co mam wyeksponować. Zamówiłem jakiś czas temu gabloty, oszkliłem je, znalazłem na to miejsce w werandzie przydomowej i coś ciekawszego udało mi się wyeksponować. Jednak większość zbiorów trzymam w pudłach, skrzynkach, w garażu, na strychu itd. Nie wiem, ile trzeba byłoby gablot, by to przygotować do oglądania. Jestem w trakcie zagospodarowania kącika na mojej działce, na którym już znajduje się sporo charakterystycznych głazów narzutowych.

- Co ciekawego wpadło ostatnio w pana ręce?

- W zasadzie mógłbym to skomentować jednym stwierdzeniem – wszystko jest ciekawe. Dostałem kolejne zęby rekinów, wśród których największy jest ten z dzisiejszego Maroka, skamieniałe koralowce, głazy narzutowe z okresu plejstocenu, naniesione przez lądolód, eratyki skandynawskie, czyli też głazy z okresu zlodowacenia, granaty czyli kamienie szlachetne, inaczej jubilerskie, kryształy górskie, kość tura. Jednak najczęściej ludzie przynoszą lub przywożą mi kamienie. Zdarzają się skamieniałe szczątki zwierząt. Przynoszą to znajomi, osoby które mnie odwiedziły i zaintrygowane pasją geologiczną przyjeżdżają do mnie ponownie. Zdarza się, że przywiezie coś osoba, która dowiedziała się o mojej pasji i zagląda do mnie po raz pierwszy. Sporo takich okazów można znaleźć na aukcjach internetowych, lecz rzadko korzystam z ofert kupna. Wolę tradycyjne zbieractwo.

- Jaka jest historia geologiczna południowego Podlasia? Jaką przeszłość kryją skały i skamieniałości?

- Niezwykle interesująca, burzliwa ze względu na klimat, bujna w przeróżne stworzenia i zwierzęta, zapisana w skałach i krajobrazie. Wszystko było związane z klimatem i wodą. Jeśli klimat zmieniał się, zmieniały się też warunki do życia i następowały zalewy morskie, czyli woda zalewała jakieś obszary tworząc morza, jak również morza wysychały. A skoro mówimy o wodzie i morzach, to w związku z tym ewoluowało bujne życie morskie, czego efekt mamy zapisany w skałach i skamieniałościach. Po tym, jak ukształtowały się kontynenty, mieliśmy tutaj morze, potem ziemia wypiętrzyła się tworząc m.in. masywy górskie i wulkaniczne, za jakiś czas, po kolejnych zalewach i innych zmianach przyszło zlodowacenie i klimat powoli wyhamował. Ale z drugiej strony te zmiany trwały miliony lat, tak więc można powiedzieć, że dzisiejszy klimat jest przejściowy i za milion lat prawdopodobnie będzie inny, zatem inne warunki i inne życie będą w tej części świata.

- Jakie były początki zainteresowania paleontologią?

- Takimi znaleziskami zainteresowałem się, od kiedy zacząłem pracować z zakładach kredowych w Mielniku, w 1979 r. Sporo tego było wtedy na kopalni. Były to inne czasy pod względem sposobu wydobycia kredy. Wtedy podjeżdżała koparka, zagarniała łyżką jakąś część surowca i było widać co jest w łyżce i w miejscu, skąd wzięto kredę. Skamieniałości od razu rzucały się w oczy. To mnie zafascynowało. Teraz metoda wydobycia kredy jest inna. Surowiec jest rozdrabniany na pokładzie kopalni, więc doszukać się czegoś takiego jest trudniej. Pierwsze zbiory to belemnity, wymarłe morskie głowonogi należące do dziesięciornic. Żyły 60 milionów lat temu. Efekt zbiorów to m.in.: piroksenity, inaczej skały magmowe, skamieniałe muszelki jeżowców z okresu kredy, znalezione w mielnickiej kopalni, odciski mszywioł - wodnych zwierząt bezkręgowych, zęby rekinów, które żyły w morzu na tym terenie, jak również zostały naniesione przez lodowiec, trylobity - morskie stawonogi, które pojawiły się w erze kambru ponad 500 milionów lat temu. Dużo mam eksponatów z oligocenu - sprzed 30 - 20 milionów lat - głównie skamieniałych organizmów: skorupkę żółwia i zastygniętego w podłużnej skale kraba. Mam wiele skamieniałych pradawnych ślimaków, małż. Swego rodzaju perełką jest skamieniała szyszka sosnowa, uwięziona w skale, co świadczyło o schładzaniu się klimatu, skamieniały orzech kokosowy, który znalazłem we fragmentach i posklejałem w całość. Najstarsze skamieniałości to wspomniany trylobit i koralowce z Syluru - sprzed ponad 400 milionów lat temu. Jest też ząb mozazaura - gada morskiego, żyjącego miliony lat temu.

- Plany?

- Myślę o wybudowaniu niewielkiego budynku z salą ekspozycyjną, by można było pokazać zwiedzającym jak największą liczbę zbiorów, jak również bardziej przybliżyć historię ziemi mielnickiej. Być może da się to zrobić przy wykorzystaniu środków unijnych. Jestem dobrej myśli.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Do góry strony