Na sygnale
15 sierpnia 2017 18:27

Tragedia nad wodą. 45-letni wędkarz utonął

15 sierpnia nad ranem, mężczyzna, wędkujący nad siemiatyckim III zalewem, zauważył, że nie ma jego kolegi - 45-letniego mieszkańca gm. Boćki. Ostatni raz widział go, ok. 2.00 w nocy, kiedy kładli się spać. Wcześniej pili alkohol.

Powiadomił rodzinę. Razem przeszukali zarośla i pobliski las. Zadzwonili do znajomych. Nigdzie go nie było. Ok. 7.50 zaalarmowano policję i straż. Zaraz na miejscu był radiowóz i dwa wozy straży z Siemiatycz. Ponownie spenetrowano okolicę. Policjanci rozpytali okolicznych mieszkańców. Kontaktowali się ze znajomymi zaginionego. Bezskutecznie. Pies policyjny, który przyjechał aż z Białegostoku, nie podjął tropu. Zbyt wiele osób tam przebywało i minęło zbyt wiele czasu od kiedy ślady pozostawiono. Strażacy sprawdzili szuwary i dno przy samym brzegu. Potem płetwonurkowie kilkakrotnie przeszukali fragment zalewu w pobliżu miejsca, gdzie wędkowano. Poproszono o wsparcie płetwonurków straży z Łomży. Potem dojechali strażacy z Augustowa. I to ich sonar, rysujący na ekranie mapę dna, wskazał jakiś obiekt. Pod wodę wyruszył zdalnie sterowany robot. Niestety, o godz. 17:50 jego kamera pokazała, że na dnie, ok. 30 metrów od brzegu leży ciało.

Jacek S. Wasilewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. jsw

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

patronat

Do góry strony