Na sygnale
18 września 2017 11:30

Pożar w Siemiatyczach

16 września ok. 20.40 zaczął się palić drewniany dom przy ul. Grodzieńskiej w Siemiatyczach. Mieszkała w nim starsza kobieta z pięćdziesięcioparoletnim synem. Pierwszy ogień zauważył, mieszkający niedaleko, Marek Chruściński. Wybrał numer 112 i podał telefon koledze. Sam chwycił gaśnicę i pobiegł ratować ludzi.

- Kiedy zabiegłem, wszędzie było pełno dymu. Ogień był w tym miejscu - pan Marek pokazuje wypalony fragment budynku. - Chciałem zdusić go w zarodku. Nie pozwoliłem kobiecie wejść do środka. Szukała syna.

Wkrótce na miejscu były dwa wozy straży z Siemiatycz, potem jeszcze ze Słoch Annopolskich. Strażacy w aparatach oddechowych przeszukali dom. Na szczęście, nie było w nim już nikogo. Pogotowie udzieliło pomocy kobiecie.

Jacek S. Wasilewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. jsw

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

patronat

reklama

patronat

Do góry strony