reklama

Na sygnale
14 grudnia 2017 16:05

Coraz dłużej czekamy na karetkę

12 grudnia ok. godz. 17.15, na trasie Siemiatycze - Ciechanowiec, na wysokości Czartajewa, dachowała toyota avensis. Jechał nią 26-letni mieszkaniec Kamiank w gm. Grodzisk.

Najprawdopodobniej na skutek nadmiernej prędkości stracił panowanie nad autem, które najpierw zjechało na prawą stronę i uderzyło w barierki, odbiło się i zjechało na lewo, do rowu, gdzie dachowało. Kierujący sam opuścił samochód. Bardzo krwawił. Twierdził jednak, że zranił się w momencie gdy wyjmował ze środka rzeczy osobiste i zaczepił się o uszkodzone elementy karoserii. Pomoc wezwali kierowcy, którzy tamtędy przejeżdżali. Pierwsi na miejscu byli policjanci z drogówki, za chwilę też ratownicy straży z Siemiatycz. Oni opatrzyli rannego. Kierowca był trzeźwy. Trafił do szpitala.

Niestety, kolejny raz zawiedli dysponenci służb ratunkowych z Białegostoku. Na pogotowie trzeba było czekać 20 minut. Szybka jazda kierowców karetek, wiedza i doświadczenie lekarzy i ratowników na nic się zdadzą, jeżeli dyspozytorzy 999 nie wrócą do powiatów. Dotychczasowa, kilkudziesięcioletnia przecież, praktyka pokazała, że obsługa 999 w powiatach znała nie tylko topografię terenu, ale i pacjentów z ich problemami. Panie wiedziały, kto pół roku temu miał zawał i u kogo przed tygodniem była karetka. Wiedziały do kogo się spieszyć i którędy najszybciej dojechać.

To standard dziś, że pogotowie przyjeżdża ostatnie, o ile w ogóle jest wysyłane. Niemal co tydzień piszemy też o niedouczonej, całkowicie niepotrzebnej, obsłudze zbędnego numeru 112. Co na to wojewoda?

Anna Kondraciuk, Jacek S. Wasilewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. jsw

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

patronat

reklama

ślubna
scena

reklama

patronat

reklama

Do góry strony