reklama

Notatnik historyczny
27 maja 2017 23:02

Siemiatycka młodzież przeciw stalinizmowi

Jest rok 1951. Mroczny czas stalinizmu. W więzieniach nadal przebywają tysiące ludzi aresztowanych za rozmaite formy oporu wobec nowej władzy. Represjonowany jest kościół (doszło wtedy do aresztowania m.in. biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka).

8 lutego w więzieniu mokotowskim w Warszawie zostaje stracony dowódca V Brygady Wileńskiej AK mjr Zygmunt Szyndzielarz „Łupaszka”. Toczy się proces generałów S. Tatara i innych fałszywie oskarżonych o „spisek w celu przejęcia władzy”. 1 marca zostali rozstrzelani członkowie tzw. IV Zarządu organizacji „Wolność i Niezawisłość” na czele z ppłk Łukaszem Cieplińskim. Dla upamiętnienia tej właśnie daty obchodzimy od 2011 roku Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Stalinizm jest obecny i ogarnia każdą dziedzinę życia, również szkoły.

W Siemiatyczach od kilku lat zainstalowana jest nowa władza tzw. ludowa. W lasach dożywają swoich dni ostatni walczący w antykomunistycznej partyzantce. W społeczeństwie żyje jednak pamięć sowieckich okupacji, wywózek na Syberię, duże moralne oparcie na nowe trudne czasy daje Kościół. I tli się opór. Również wśród części młodych chłopców i dziewcząt, którzy jeszcze chodzą do szkoły. Nie chcą pogodzić się z rzeczywistością, która nadeszła wraz z Sowietami. Ich rodziny i otoczenie za dużo wycierpiało. Mają wewnętrzne, młodzieńcze poczucie, że w jakiś sposób powinni stawić opór temu, co się dzieje. Nie potrafią biernie patrzeć na to, co ich otacza. Na czerwone sztandary, portrety Stalina, transparenty z komunistycznymi sloganami o wiecznej przyjaźni z tymi, którzy tu zawsze byli okupantami i wywozili ich rodziców czy dziadków do łagrów i na zsyłkę na wschód. Nie potrafili zaakceptować, że ich koledzy z ławki są już stalinowcami z czerwonymi krawatami ZMP. Jakby przeszli do obozu wroga. A w klasie wisi portret Stalina. I jeszcze mówią, że tak trzeba i taka jest przyszłość. Z poczucia patriotyzmu i przyzwoitości zrodziło się na początku lat 50. w Siemiatyczach w pewnych kręgach młodzieży antykomunistyczne podziemie.

Wiele lat temu, w latach 1990., Jerzy Nowicki w „Głosie Siemiatycz” pisał o organizacji „Młode Orły”, opierając się na relacji ich żyjących jeszcze członków i przekazów rodzinnych, a więc jedynych wtedy dostępnych informacji. Była to w ogóle pierwsza publikacja na ten temat. Wcześniej, do 1989 r. nie można było tego tematu publicznie poruszać, a i później niewiele się o tym mówiło. Choćby podczas kolejnych zjazdów wychowanków siemiatyckiego LO.

Wydarzenia te wymagają , aby do nich wrócić.

Kryptonim „Komitet”

„Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz” dotarł do zachowanych w białostockim IPN obszernych akt dotyczących tamtych wydarzeń i działań Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP) wobec siemiatyckiej młodzieży i represji, jakie spadły na podejrzanych o udział w organizacji podziemnej. Materiały te zostały udostępnione redakcji. Są to akta Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Białymstoku (4044/II) w sprawie „Janusz Kochański i inni” (zamknięta dopiero w 1975 r., ostatni zapis w karcie kontrolnej sprawy kryptonim ”Komitet” pochodzi jeszcze 1978 r.).

Spójrzmy więc, posiłkując się nimi, jak ta działalność wyglądała oczami ówczesnej bezpieki. 12 marca 1951 r. zostało wszczęte wstępne agenturalne rozpracowanie sprawy pod kryptonimem „Prawica”. Objęto nim uczniów klasy VIII szkoły ogólnokształcącej – Zbigniewa Dzienisiuka, Eugeniusza Boratyńskiego, Tadeusza Boratyńskiego, Tadeusza Siemiona i Janusza Kochańskiego. Chodziło o pobicia członków ZMP, anonimy w imieniu Komitetu Wolności Narodu Polskiego – Sztab Główny Warszawa kierowane do uczniów - członków ZMP.

Meldunek specjalny do UBP

23 marca 1951 r. komendant MO Województwa Białostockiego przekazał do UBP meldunek specjalny dotyczący m.in. rozklejania ulotek antypaństwowych w Siemiatyczach. 11 kwietnia w UBP sporządzona została niepodpisana ręczna notatka „na podstawie informacji przew. koła klasowego ZMP klasy VIII”, z której wynikało, że niektórzy uczniowie m.in. Janusz Kochański, Zbigniew Dzienisiuk, Jerzy Gałagus mogą wystąpić wrogo w związku z 1 maja. W ocenie informatorów ich działania mogą wpływać na rozbicie ZMP. W aktach są też listy do ówczesnej dyrektor szkoły Ireny B. z zarzutami, że wychowuje młodych komunistów i pogróżkami.

Z meldunku specjalnego WUBP do MBP w Warszawie z 16 listopada 1951 r. „… Na terenie miasta Siemiatycze (…) w szkole ogólnokształcącej została zorganizowana młodzieżowa organizacja Komitet Wolności Narodu Polskiego, w skład której wchodzą przeważnie uczniowie kl.8–ej i 9–ej, Działalność swą w/w organizacja wyraża w tym – wysyła anonimy do aktywnych członków ZMP, aby zaprzestali aktywnej działalności w organizacji ZMP. Wedłóg (pisownia oryginalna – przyp. MAN) zeznań członków ZMP, którzy podają, że członkowie tejże organizacji porą wieczorową kilkakrotnie zostali pobici za przynależność do ZMP. W dniu 18 marca 1951 r. w mieście Siemiatycze przez tę organizację dwukrotnie zostały rozklejone ulotki pisane na maszynie o treści antypaństwowej, a mianowicie: Odezwa do narodu polskiego – Rodacy wiecie, że wkrótce zbliża się chwila naszej wolności, którą każdy człowiek, robotnik czy też inteligent będzie czuł w swojej ukochanej Ojczyźnie. Wzywamy was Polaków do podjęcia walki przeciwko komunizmowi. Stalin to nasz największy wróg. Wszyscy pamiętamy 1940 r., kiedy to za rozkazem Stalina NKWD w nocy wywiozła do Rosji setki Polaków. Niech reżym Warszawski nie zapomina, że to tkwi głęboko w sercu Polaków (…) . W czasie dalszych przedsięwzięć ustalono, że ulotki i anonimy przypuszczalnie mogły być pisane przez uczni (pisownia oryginalna – przyp. MAN) kl. 8 – ej tj. Dzienisiuka Zbigniewa i Gałagusa Jerzego. (…) . Na kontakcie PUBP w Bielsku Podlaskim jest informator ps. „Stalówka”, który znajduje się w środowisku podziemnej organizacji młodzieżowej pod nazwą Komitet Wolności Narodu Polskiego, który ma możliwość rozpracowania członków w/w organizacji (…)”.

Dzień wyzwolenia jest bliski”

W meldunku specjalnym z 2 sierpnia 1951 r. UBP w Bielsku Podlaskim poinformował zwierzchników w Białegostoku, że w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia zostały wywieszone ulotki pisane na maszynie nawołujące do walki z obecnym ustrojem i Związkiem Radzieckim, wspomina się również o Katyniu, „gdzie, pisze ulotka, na rozkaz Stalina wymordowano 2000 Polaków. Ulotka ta nawołuje społeczeństwo do łączenia się, ponieważ dzień wyzwolenia jest bliski. Podpis na tej ulotce brzmi: „ Organ Podziemia MO” /Młode Orły – przyp. MAN/. Egzemplarze ulotki zostały rozwieszone na sklepie przy pl. Wyzwolenia oraz na słupach telefonicznych w kilku miejscach. „Zostały zerwane przez patrole MO o godz. 5 rano”. Meldunek informował również o anonimie z groźbą skierowaną do przewodniczącego prezydium GRN, że jeśli nie poniecha działalności, to zostanie rozstrzelany. „Zostały podjęte ustalenia, czy OPMO nie miała jakichś związków z KWNP”.

Kolejny meldunek specjalny z 16 listopada 1951 r. potwierdza istnienie na terenie szkoły KWNP i jego wcześniej opisanej działalności. W ramach przedsięwzięć operacyjnych UBP postanowił planowo wytypować i zwerbować agenturę w grupie „przejawiającej wrogą działalność”. Już wtedy jednak UBP miał pewne informacje od „osób zaufanych”.

Po dokonaniu trwającego przez pewien czas operacyjnego rozpracowania pod kryptonimem „Komitet” w pierwszych dniach listopada 1952r. zatrzymania i aresztowania objęły czternastu kilkunastoletnich chłopców: Janusza Kochańskiego, Eugeniusza Boratyńskiego, Leona Arbaszewskiego, Czesława Miłkowskiego, Tadeusza Siemiona, Kazimierza Antoszczuka, Władysława Kopca, Juliana Zarzeckiego, Tadeusza Boratyńskiego, Jana Niedziółko, Tadeusza Dobrowolskiego, Zbigniewa Dzienisiuka (kolejność zgodnie z dokumentem w aktach) oraz przebywającego wtedy w Sejnach Augustyna Lesnera i pracującego w Warszawie Władysława Porzezińskiego. Urząd Bezpieczeństwa postanowił się z nimi ostatecznie rozprawić.

Ściśle tajne

Akta ubeckie - w tym dotyczące agenturalnego rozpracowania - przekazane 3 listopada 1952 r. wraz z aresztowanymi do Wydziału Śledczego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Białymstoku zawierają wiele interesujących dokumentów, pokazujących przede wszystkim wiedzę, jaką stopniowo zdobywał UBP od jesieni 1950 r., zanim w listopadzie 1952 r. przystąpiono do aresztowań. Pochodziła ona z różnych poufnych źródeł, np. od tajnych informatorów m.in. o pseudonimach „Stalówka” czy „Kanonier”.

Zwraca uwagę, oddając również „ducha epoki”, streszczenie dokumentu z początkowego stadium sprawy, opatrzone klauzulą „ściśle tajne” z 19 kwietnia 1951 r. (pisownia oryginalna z niewielkimi korektami interpunkcyjnymi – przyp. MAN):

- ”Od jesieni 1950 roku notowane było, iż na terenie Państw. Szkoły Ogóln. St. Lic. w Siemiatyczach pow. Bielsk Podlaski działa grupa uczniów z klas młodszych wrogo występując p–ko org. ZMP. I dokuczając jej członkom. Do takich uczniów początkowo należeli Dzienisiuk Zbigniew uczeń kl. VIII–ej, Kochański Janusz i Wińska Helena uczniowie klas VIII–ych, którzy z sobą utrzymywali ścisłe kontakty. W 1951 r. w/w uczniowie swą wrogą działalność p-ko ZMP wzmogli oraz ustalono, iż utrzymują dalsze kontakty z nie uczniami Siemionem Tadeuszem i Boratyńskim Eugeniuszem. W początku m-ca marca b.r. przez Siemiona Tadeusza i Boratyńskiego Eugeniusza zostali pobici czł. ZMP uczniowie szkoły ogóln. (…..) za to, iż należeli do ZMP. W dniu 3.III.51r. aktywna członkini ZMP uczennica kl. VIII-ej (…) otrzymała anonim pisany ręcznie o treści pogróżkowej, że jeżeli nie zaniecha pracy w ZMP, to czeka ją za to kara śmierci. Anonim był podpisany jako „Komitet Wolności Narodu Polskiego” z miejscowością Warszawa, lecz list został rzucony nie w Warszawie a w Siemiatyczach na poczcie. Na drugi dzień (…) otrzymała ponowny anonim pisany na maszynie, także zagrażający karą śmierci za pracę w ZMP.

W dniu 17 III 51r. na terenie Siemiatycz zostało rozwieszone około 10 sztuk nielegalnych ulotek o treści antypaństwowej i antyradzieckiej podpisanych jako „Komitet Wolności Narodu Polskiego”.

W związku z tym zachodzi podejrzenie, iż przysyłanie wrogich anonimów i rozwieszenie ulotek dokonali ci sami sprawcy.

Na podstawie tego wyjechano do Siemiatycz, gdzie przeprowadzając dochodzenie zostało ustalone, co następuje:

Przesłuchano w charakterze świadków prześladowanych członków ZMP (…), którzy zeznali, iż na terenie szkoły działa wroga grupa uczniów, w skład której wchodzą: Dzienisiuk Zbigniew, Kochański Janusz, Wińska Helena, Gałagus Jerzy, Kochański Henryk i z którymi kontaktuje się Boratyński Eugeniusz i Siemion Tadeusz, którzy to wspólnie występują wrogo p-ko ZMP przez wyzywanie ich „czerwonymi” i bicie. (…) zeznali, iż byli kilkakrotnie pobici, przez tę grupę za to, że należą do ZMP. (…) zeznała, iż sprawcami przysłania jej anonimów mogą być Dzienisiuk Zbigniew i jego grupa, gdyż są do tego zdolni. W dniu 4 marca 51r. Wińska Helena obchodziła swoje imieniny, na które zaprosiła Dzienisiuka, Kochańskiego i (…). Na imieninach tych (…) powiedziała, iż otrzymała anonimy zagrażające jej karą śmierci i pokazała jedną kopertę, na widok której natychmiast skoczył i przemocą odebrał mówiąc, że odda to dla przewodniczącego ZMP. Mimo próśb (…) Dzienisiuk koperty nie oddał. W kilka dni później (…) pytała, co zrobił z kopertą, to odpowiedział, że oddał dla przewodniczącego ZMP. Przesłuchany jednak przez nas przewodniczący powiedział, że od Dzienisiuka absolutnie nic nie otrzymał i w ogóle z Dzienisiukiem nie rozmawiał. Kopertę tę niewątpliwie Dzienisiuk musiał zniszczyć.

W rozmowie z przewodniczącymi klasowych kół ZMP oraz z kontaktami poufnymi zostało potwierdzone o wrogiej działalności w/w grupy i że oni niewątpliwie mogli przysłać anonimy i rozwiesić ulotki nielegalne. Przez kontakt poufny ustalono, iż u Gałagusa Jerzego należącego do tej grupy, często bywa w domu maszyna do pisania przynoszona przez jego ojca – kier. Spółdzielni Mleczarsko - Jajczarskiej w Siemiatyczach podejrzanego o przynależność do niel. org.”NZW” (Narodowe Zjednoczenie Wojskowe – przyp. MAN). Gałagus Jerzy na maszynie dobrze umie pisać, gdyż niejednokrotnie pisał artykuły do gazetki ściennej na zlecenie ZMP, oraz kontakt poufny sam widział, jak Gałagus Jerzy na maszynie pisze. Ustalono, że do Gałagusa Jerzego często przychodzą podejrzani uczniowie należący do wrogiej grupy.

Celem ustalenia podobieństwa maszynopisów do maszynopisu wywieszonych nielegalnych ulotek, drogą tajną uzyskaliśmy odpisy wszystkich maszyn w Siemiatyczach, w tym odpis maszyny, na której często pisał Gałagus Jerzy. Porównany maszynopis maszyny, na której pisał Gałagus Jerzy zgadza się z maszynopisem nielegalnych ulotek wywieszonych w Siemiatyczach.

Dla porównania charakteru pisma ręcznego anonimu przysłanego dla (…) uzyskano charakter pism Dzienisiuka, Wińskiej, Kochańskiego, Gałagusa. Po porównaniu okazało się, że rękopis anonimu jest podobny do rękopisu Dzienisiuka Zbigniewa.

Przeprowadzono rozmowę z dyr. szkoły, który także powiedział, że Dzienisiuk Zbigniew, Wińska Helena są złymi uczniami, cieszą się jak najgorszą opinią (…).

Właśnie ustalona przez nas wroga grupa ze Zbigniewem Dzienisiukiem na czele w/w metody walki z obecnym ustrojem stosuje (…). Prócz tego na możliwości wrogiej działalności wytypowanej grupy wskazują fakty ich wychowania domowego oraz przeszłości politycznej. (…). Jak okazuje się, to w/w grupa po rozwieszeniu nielegalnych ulotek wrogiej swej działalności nie zaniechała, prowadząc nadal wrogą działalność na terenie szkoły, a mianowicie w ostatnim tygodniu przed świętami wielkanocnymi odbywały się rekolekcje dla młodzieży szkół w Siemiatyczach. Zarząd szkolny ZMP wystąpił z wnioskiem do młodzieży, by porozumieć się z księdzem i na rekolekcje chodzić po południu, a do południa uczyć się normalnie, aby nie przerywać lekcji. Wniosek ten wywołał sprzeciw niektórych uczniów, którzy nie tylko, że nie zgadzali się z tym, ale innych namawiali, aby na rekolekcje chodzić przed południem. Do takich uczniów należą: Dzienisiuk Zbigniew, Kochański Janusz i Kopiec Władysław. Wymienieni uczniowie mówili, by na rekolekcje chodzić i nie słuchać co oni (ZMP) mówią, bo walczą z religią i chcą by młodzież nie szła na rekolekcje.

W dniu 8.IV. 51r. znowu zostali pobici czł. ZMP przez Boratyńskiego Eugeniusza, Siemiona Tadeusza i Sadowskiego. Pobitym był (….). (…)

W rozmowie, którą przeprowadzono z przewodniczącym klasowego koła ZMP kl. VIII – ej (…)w dniu 12.IV. 51r. powiedział, że działalność wrogiej grupy, do której należą w/w przez nas podejrzani wpływa hamująco na rozwój organizacji ZMP, oraz jest obawa, że na 1 maja mogą znowu pojawić się ulotki nielegalne na terenie Siemiatycz.

W związku z powyższym, celem niedopuszczenia do rozrostu się organizacji nielegalnej „KWNP”, zahamowania przestępczej działalności skierowanej szczególnie przeciwko org. ZMP i w obawie, by na 1 maja nie zostały rozwieszone nielegalne ulotki, co wywołałoby niepożądany skutek, należałoby przed 1 maja nielegalną organizację zlikwidować przez zatrzymanie podejrzanych osób przechodzących w sprawie rozpracowania. (…) Należy zaznaczyć, iż dotychczas mimo usilnego nastawienia się, nie udało się wyjść na inspiratorów niel. org. ”KWNP” z osób starszych”. (podpisał kierownik Sekcji IV Wydziału V WUBP w Białymstoku Merecki).

W realizacji tego raportu powstał plan przedsięwzięć w sprawie „Komitet”. Funkcjonariusze UBP z Białegostoku mieli 29 kwietnia pojawić się w szkole w Siemiatyczach i przesłuchać Zbigniewa Dzienisiuka i Jerzego Gałagusa. W razie nieprzyznania się przez nich do wrogiej działalności milicja z Siemiatycz miała zrobić w ich domach szczegółowe rewizje, aby znaleźć m.in. zaginioną maszynę do pisania („przed tym jeszcze ustalić należy w spółdzielni jajczarsko – mleczarskiej, gdzie pracuje Gałagus (Marian, ojciec Jerzego - przyp. MAN), czy faktycznie zginęła maszyna do pisania”(!)).

Funkcjonariusz UB, autor tego planu, stwierdził, że „w wypadku przyznania się przesłuchiwanych do popełnionych przestępstw należy zwołać ich rodziców i w rozmowie z nimi wykazać, jak wychowują dzieci swoje i ostrzec ich przed odpowiedzialnością dalszego wychowania i by za to należycie dzieci swoje ukarali. Również przeprowadzić rozmowę z dyrektorem szkoły mającą na celu zobowiązanie rady pedagogicznej do lepszej czujności i wysiłku w wychowaniu młodzieży, by fakty wrogie się nie powtarzały”.

W aktach brak jest dokumentów czy notatek z tej „wizyty” w szkole, która odbyła się 30 kwietnia, poza napisanym wtedy bardzo krótkim, kilkuzdaniowym własnoręcznym życiorysem Jerzego Gałagusa i rutynowym, również własnoręcznym, oświadczeniem, że zobowiązuje się utrzymać w ścisłej tajemnicy całą rozmowę. Nie wiadomo więc, co z opisanego planu udało się zrealizować i jaki przebieg miały przesłuchania uczniów i spotkanie z dyrektorem, czy byli wzywani rodzice.

Wydaje się, że UBP skupił swoje wysiłki na dalszym śledzeniu i tajnym rozpracowywaniu organizacji.

Wrogie elementy z Siemiatycz i Drohiczyna

dwie wybrane notatki na podstawie donosów i raportów (opatrzonych klauzulą „ściśle tajne”). Dotyczą nie tylko określonych działań, ale stosunku do ustroju, kontaktów z „wrogimi elementami”. Poszukiwano w ten sposób inspiratorów akcji młodzieży. Ubecy nie wierzyli, że działali samodzielnie. Tropili więc ludzi związanych wcześniej z AK, NSZ, przedwojennych urzędników czy nauczycieli.

Operatywna notatka. W rozmowie z przewodniczącym klasowym ZMP przy szkole ogóln. w Siemiatyczach (….) dowiedziałem się, że w jesieni 1950r. na jednej z lekcji w klasie IXb v – dyrektor Bajbor dał porównanie świata kapitalistycznego i demokracji ludowych. Jako przykład kraju kapitalistycznego wziął Szwecję i porównując ją z obecną Polską powiedział, że w Szwecji np. więzień nie ma, tam ludzi nie karze się, a u nas w demokracji ludowej widzimy, jak jest. Jeżeli zaś w Szwecji popełni kto jakie przestępstwo, to wysyła się go do oddzielnych domów w góry czy nad wodę tak samo, jakby u nas ludzie w Polsce jechali na wczasy do Zakopanego czy gdzie indziej.

Na lekcji SP (Służba Polsce – przyp. MAN) w okresie koniec m-ca lutego lub marca, w poście uczniowie klasy IXb chcieli zaśpiewać piosenki. ZMP-owcy dali propozycję, by zaśpiewać jakąś rewolucyjną. Prof. Kuklewski zabronił im śpiewać, mówiąc, że teraz post. Jeden z członków ZMP (…) na to ironicznie powiedział, że teraz post więc musimy popiół sypać na głowę, za co prof. Kuklewski go skrzyczał, że wyśmiewa się z religii. Merecki. 22.VI.1950r.”

Notatka operacyjna. Obywatel Marian Gałagus najlepiej żyje z księdzem Kruhlińskim, Wasilewskim, Aptekarzem, sekretarzem sądu Błazik, z pracownikiem PZG Matysiakiem, kierownikiem szkoły Artychowskim (powinno być Arcichowskim – przyp. MAN) oraz Michniewiczem, pracownikiem Gminnej Spółdzielni. (…). Obywatel Gałagus M. został usunięty z kierownika Spółdzielni z powodu tego, że zatrudniał ludzi obco – klasowych, pomimo uzgodnień z komitetem PZPR.(…). U Bury, ref. UB, który obecnie jest w Hajnówce, powinny znajdować się materiały na ob. Gałagusa. 30.III.1951r.”.

UBP niezadowolone z wyników

Kierownictwo UBP w Białymstoku nie było zadowolone z postępów działań swoich funkcjonariuszy w Siemiatyczach w operacji „Komitet” na przestrzeni 1951r. Stąd pojawił się kolejny plan operacyjny zatwierdzony 17 maja 1952r. (pisownia oryginalna):

Plan operacyjnych przedsięwzięć przygotowany do wymienionej sprawy …. w praktyce okazał się nieodpowiedni. Przy zastosowaniu planowych operacyjnych przedsięwzięć nie uzyskaliśmy żadnych wyjść na sprawców pisanych ulotek, następnie rozklejanie ich i innych przestępstw dokonywanych na terenie Siemiatycz i Szkoły Ogólnokształcącej w Siemiatyczach. Według zawartych danych w sprawie podejrzany o dokonanie kradzieży maszyny ze Szkoły Ogólnokształcącej w Siemiatyczach w 1951r. jest Kochański Janusz, b. opiekun ZHP. W/g orzeczenia CLE w Warszawie (Centralne Laboratorium Ekspertyz MBP – przyp. MAN) wywieszone ulotki są pisane na zaginionej maszynie, na której przed skradzeniem jej wymieniony Kochański Janusz bardzo często pisał. Niejednokrotnie sam przebywał w godzinach wieczornych w kancelarii szkoły i pisał na zaginionej maszynie.

(…) Kochański Janusz jest ściśle związany z Kier. duchowym wrogiego środowiska w szkole Ogólnokształcącej w Drohiczynie, którym jest Dzienisiuk Zbigniew, b. czł. ZHP, który to za wrogą postawę został wydalony ze szkoły w Siemiatyczach. Wymieniony Dzienisiuk Z. po rozpoczęciu nauki w Drohiczynie ponownie wokół siebie skupiał wrogie elementy rekrutujące się z uczącej się młodzieży w Drohiczynie prowadząc wraz z całym środowiskiem wrogą robotę na terenie szkoły, w skład którego wchodzą (….). Są oni uczniami szkoły Ogólnokształcącej w Drohiczynie, utrzymują oni kontakt z wrogim środowiskiem, był dotychczas Dzienisiuk Z., który w ostatnich dniach został on ponownie wydalony ze szkoły w związku z tym przeniósł się do nauki, miejsca dotychczas nie ustalono (rzekomo w Warszawie).

Jeden z uczni szkoły Ogólnokształcącej czł. ZMP (…) znalazł u (…) wycinki z gazet i książek sanacyjnych przedstawiające PIŁSUDSKIEGO i PADAREWSKIEGO oraz wierszy o treści wybitnie nacjonalistycznej o walce legionów PIŁSUDSKIEGO oraz szereg modlitewek pisanych na maszynie, gdzie mówi się o św. Stanisławie Kostce jako o „patronie młodzieży (…).

Na podstawie materiałów zostało stwierdzone, że czł. wymienionego środowiska często zbierają się, coś radzą, gdzieś wychodzą, strzegąc ściśle dostępu do swych szafek w internacie. Zostało również stwierdzone, że po takiej naradzie ukazują się wrogie hasła w szkole skierowane p-ko ZMP (…). Notuje się fakty zrywania gazetek w szkole, jak również prowadzenie wrogiej agitacji p-ko org. ZMP: zastraszanie czł. ZMP, itp. (…).

W celu wykrycia rzekomo istniejącej nielegalnej organizacji na terenie Siemiatycz i Drohiczyna należy (…)”.

Zostały wydane instrukcje dokonania zatrzymań grupy wymienionych z nazwisk uczniów z Drohiczyna i ich przesłuchań w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku Podlaskim, zatrzymania przez MO Janusza Kochańskiego na temat używania zaginionej maszyny do pisania i kontaktów ze Zbigniewem Dzienisiukiem. Brak w udostępnionych aktach bliższych materiałów dotyczących realizacji tych zaplanowanych działań.

Kilka dni po zatwierdzeniu w/w planu został natomiast zatrzymany i osadzony w areszcie UBP w Bielsku Podlaskim uczeń kl. X, H.K. z Siemiatycz, którym UB interesowała się od kilku miesięcy. 21 maja był pytany o kradzież maszyny do pisania ze szkoły, ale stwierdził, że nic o tym nie wie. Zeznał, że niektórzy uczniowie w szkole ogólnokształcącej „demoralizowali młodzież”, wymienił Zbigniewa Dzienisiuka, Helenę Wińską, Henryka Zarembę i Porzezińskiego, którego imienia nie znał. Zaznaczył, że wszyscy oni zostali wyrzuceni ze szkoły. Stwierdził, że nie wie, kto poza nimi mógł prowadzić „wrogą robotę” na terenie szkoły. Nie ma informacji w aktach, jak długo był przetrzymywany w areszcie.

W związku z jego zatrzymaniem UB przechwycił przy kontroli poczty list z końca maja 1952r. , w którym nadawca pisze: „Dzisiaj aresztowali [H.K.] i powieźli do Bielska nie wiadomo za co, ale na pewno za jego języczek, bo on wcale nie zważa na to, że rozmawia z ZMP-wcami tylko rżnie im prosto w oczy i doigrał się teraz. Wczoraj aresztowali jednego, to wypuścili a nie wiadomo, co z nim będzie. Ciekawe, czy jutro kogo nie wezmą, bo się znów zaczynają czepiać…”.

Aresztowania

Nadszedł listopad 1952r. Po śledztwie trwającym od wiosny 1951r. WUBP wiedział już o nich dużo za sprawą tajnej agentury i informatorów. Bardzo przydatni byli m.in. uczniowie – szkolni aktywiści komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej.

Zatrzymania i aresztowania z zarzutami o przynależność do „nielegalnej organizacji młodzieżowej „Młode Orły” objęły trzynastu kilkunastoletnich chłopców: najmłodszego w grupie, wtedy niespełna 16–letniego Janusza Kochańskiego (ps. „Wicher”; zatrzymanego 1 listopada) oraz Eugeniusza Boratyńskiego (zatrzymanego 2 listopada, zwolnionego 8 listopada), Leona Arbaszewskiego (nieco starszego od innych – 22-letniego, ps. „Kawka”; zatrzymanego 2 listopada), Czesława Miłkowskiego (ps. „Magnes”, zatrzymanego 2 listopada), Tadeusza Siemiona (ps. „Sokół”, zatrzymanego 1 listopada), Kazimierza Antoszczuka (ps.”Krzak”, zatrzymanego 1 listopada), Władysława Kopca (zatrzymanego 1 listopada), Juliana Zarzeckiego (ps. „Brzoza”, zatrzymanego 2 listopada), Tadeusza Boratyńskiego (ps. „Burza”, zatrzymanego 2 listopada), Jana Niedziółko, Tadeusza Dobrowolskiego (zatrzymanych prawdopodobnie w tych samych dniach), w Sejnach przebywającego tam wtedy Augustyna Lesnera (zatrzymanego 3 listopada), a w Warszawie - Zbigniewa Dzienisiuka (dokładna data zatrzymania nieznana) i Władysława Porzezińskiego (zatrzymanego 5 listopada). Podstawą był art. 36 dekretu z 13 czerwca 1946r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa („Kto bierze udział w związku, którego istnienie, ustrój albo cel ma pozostać tajemnicą wobec władzy państwowej”). Groziła im kara od 6 miesięcy do 15 lat więzienia. Wobec niektórych podstawą był art.87 kodeksu karnego Wojska Polskiego (przygotowania do usiłowania zmiany przemocą ustroju), za co groziła kara nie mniejsza niż 5 lat więzienia albo kara śmierci.

Przynajmniej dwaj z zatrzymanych: Władysław Porzeziński i Eugeniusz Boratyński zostali zwolnieni 8 listopada, innych prokurator wojskowy postanowił aresztować i osadzić w więzieniu w Białymstoku. Akta WUBP nie zawierają, z nieznanych powodów, dokumentów odnoszących się do wszystkich wtedy aresztowanych m.in. Zbigniewa Dzienisiuka (być może zostały dołączone do innej sprawy albo zwyczajnie zaginęły). Nie ma w nich również kopii wszystkich dokumentów przekazanych prokuraturze wojskowej, a jedynie te, które pozostały w rękach WUBP i były istotne dla działań operacyjnych.

W tym miejscu - z archiwum „Głosu” - odnoszący się do tej fazy wydarzeń fragment złożonej przed laty relacji nieżyjącego już jednego z „Młodych Orłów” Gustawa Lesnera:

- „W 1952r. w listopadzie otrzymałem wiadomość, że koledzy są zamknięci. Aresztowania rozpoczęły się od Zbyszka Dzienisiuka, złapali go w Warszawie podczas rozklejania ulotek. Po mnie do Suwałk (z materiałów WUBP wynika, że do Sejn – przyp. MAN) przyjechało dwóch, a trzeci był kierowcą. Przywieźli nas do Białegostoku na Mickiewicza (siedziba i areszt WUBP – przyp. MAN). Zaprowadzono do kapitana Kozieła, od 3 rano do 7 i następnie przez 4 godziny. Chciało się pić, nie dali wody. O godz. 7 przyszedł „Mały”, nazwiska nie znam i zaprowadził mnie do ostatniego pokoju na prawo. Siedziało ich czterech. Podali krzesło, a obok stała maszyna ze szkoły. Podał ulotkę pytając, czy znam treść, bo ją redagowałem? Nie przyznawałem się. Zostałem wyprowadzony do piwnicy nr 5 lub 8. Porozumiewaliśmy się alfabetem Morse'a. Trzymali nas tam przez trzy tygodnie. Na następny dzień 5 listopada o 1 w nocy zostałem doprowadzony na przesłuchanie. To trwało trzy godziny, używali różnych sztuczek. Do niczego się nie przyznawałem. Na konfrontację przyprowadzili Janusza Kochańskiego. Janusz powiedział „Gutek przyznaj się, oni wszystko wiedzą”. Pytali, kto przyjmował przysięgę? Chodziło im o to, kto nami kierował? Nie wydaliśmy księdza Justyna (Kruhlińskiego, wikariusza siemiatyckiego, wcześniej kapelana AK – przyp. MAN). Nie wierzyli, że nami nikt nie kierował. Podejrzewali kierownika szkoły Romana Arcichowskiego, bo nie zgłosił zaginięcia maszyny (do pisania, był w tej sprawie przesłuchiwany, podobnie jak woźny szkolny – przyp.MAN) (…). Po trzech tygodniach wywieziono nas z Mickiewicza, do więzienia (przy ul. Kopernika, w tamtych czasach Szosa Południowa – przyp. MAN) i tam prowadzili dalsze przesłuchania, szczególnie tych, którzy mieli jakieś zadania (…). Przesłuchania trwały w godzinach nocnych do znudzenia, nigdy w pojedynkę, zawsze był obecny jeden starszy”.

 

Aresztowani - a przynajmniej część z nich – byli również bici lub w inny sposób zmuszani metodami stosowanymi w tamtym czasie przez UB, do złożenia wyjaśnień. Na to wskazuje wspomnienie Celiny Nowickiej, siostry Janusza Kochańskiego:

(…) „Podczas aresztowania przeprowadzono rewizję w domu rodzinnym przy ul. Wesołej. Szukano broni. Znaleziono jedynie karykaturę Bieruta malowaną ręką mojego brata Janusza. W domu znajdowały się tajne dokumenty dotyczące innych osób, na szczęście były wtedy wyniesione. Jeździłam z mamą, Kopcową (matką Władysława – przyp. MAN) i Lesnerem (ojcem Gustawa – przyp. MAN) na widzenia, początkowo na ul. Mickiewicza a później do więzienia. Jednakże widzeń nie było. Oddawaliśmy paczki żywnościowe i odbieraliśmy jego bieliznę, niestety zakrwawioną – nad którą rozpaczaliśmy. Tyle pamiętam z tego koszmaru”.

Aresztowani, których dokumentacja znajduje się w aktach, przyznawali się, opisując dosyć szczegółowo organizację, jej członków i działalność. Ubeckie „narzędzia śledcze” stosowane przez oficerów śledczych albo tylko usprawiedliwiony strach przed nimi, musiały robić swoje. O tym oczywiście akta milczą. Każdy jednak w owym czasie wiedział, co oznaczało znalezienie się w rękach UBP, którego funkcjonariusze rozprawiali się z „wrogami władzy ludowej” w sposób najbardziej brutalny i zbrodniczy. Śmierć Stalina i „odwilż” 1956 r. miały dopiero nadejść. Siedzieli w miejscu, gdzie systematycznie rozstrzeliwano ludzi uznawanych za przeciwników ustroju (m.in. w marcu 1953r. został tam stracony komendant Białostocki „Wolność i Niezawisłość (WiN) kpt. Kazimierz Kamieński „Husar”, aresztowany kilka dni przed zatrzymaniami „Młodych Orłów” – przyp. MAN). Dzisiaj IPN odnajduje i próbuje zidentyfikować szczątki ofiar zamordowanych na terenie tego więzienia.

Z przesłuchań

Oto fragmenty jednego z wyjaśnień: „Przed klubem (przy cerkwi – przyp. MAN) spotkałem się z moimi kolegami (…). Zaczęli pytać mnie, czy wiem, kto ulotki wywieszał. Ja im odpowiedziałem, że nie wiem kto, więc oni odpowiedzieli, że to oni wywieszali ulotki antypaństwowe i że należą do nielegalnej organizacji. Prosili mnie również, abym nikomu o tym nie mówił (…). Po upływie około dwuch (pisownia oryginalna) tygodni spotkałem (…), który powiedział mi, abym przyszedł na zbiórkę, która odbędzie się w parku (…). Razem siedząc rozmawialiśmy o organizacji (…). W późniejszym czasie byłem jeszcze kilkakrotnie na zbiórkach (…) ostatni raz (…) na cztery miesiące przed zatrzymaniem”.

 

W aktach znajduje się również własnoręcznie napisane, podyktowane przez oficera śledczego, zobowiązanie jednego z przesłuchiwanych, że zachowa „w ścisłej tajemnicy to, że wszelkie spostrzeżone przeze mnie przejawy wrogiej działalności, która będzie kierowana przeciw Polsce Ludowej, będę natychmiast meldował organom bezpieczeństwa. Za rozgłoszenie powyższej tajemnicy będę odpowiadał jako za zdradę tajemnicy państwowej. Zobowiązuję się również nie popełniać podobnego przestępstwa, jakie dokonałem wstępując do nielegalnej organizacji młode orły (pisownia oryginalna) (…)”.

Inne zobowiązanie: „Ja niżej podpisany (…) zobowiązuję się zachować w tajemnicy to, co widziałem i słyszałem, będąc w WUBP w Białymstoku. W przeciwnym razie będę odpowiadać jako za zdradę tajemnicy państwowej”.

17 grudnia 1952r. WUBP przesłał akta do prokuratury wojskowej, aby ta wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec „Młodych Orłów” amnestii ogłoszonej 22 listopada 1952r. Sąd wydał postanowienie 23 grudnia. Aresztowani zostali zwolnieni w dzień Wigilii - 24 grudnia. Znów fragment wspomnień Celiny Nowickiej o historii brata: „Do domu wrócił w wieczór wigilijny około godziny 18- tej. Wrócił do domu, ale już nie do szkoły. Miał wilczy bilet, natomiast do pracy był za młody. Ale nawet gdyby nie zważać na wiek, pracy by też nie dostał”.

Gdyby nie ta amnestia, młodzi chłopcy na długo pozostaliby w więzieniach. Niewykluczone, że – jak tysiące innych – aż do zmian politycznych w 1956r. Na długie lata jednak zostali napiętnowani jako wrogowie ustroju z wszystkimi tego konsekwencjami. Mimo amnestii nie ustały prześladowania ze strony UBP. Sprawa o kryptonimie „Komitet” była kontynuowana, a w jej ramach sprawa agenturalna „Duchy”. Ubecy podejrzewali bowiem, że po wyjściu z aresztu Młode Orły kontynuują przerwaną działalność. W tym czasie wzmocnili i rozbudowali działającą blisko nich agenturę (akta pełne są raportów i donosów tajnych współpracowników, takich, jak „Gołąb”, „Żubr” czy „ Kruk”).

Po amnestii

Zdjęcie grupy „Młodych Orłów”zrobione po zwolnieniu z więzienia - 1953

Już kilka tygodni po opuszczeniu przez chłopców więzienia przewodniczący Zarządu Szkolnego ZMP w Szkole Ogólnokształcącej w Siemiatyczach meldował oficerowi UBP, że: „podczas imprezy noworocznej zorganizowanej przez Szkołę Ogólnokształcącą w Siemiatyczach udało się zaobserwować bikiniarską i poniekąd wrogą postawę grupy kolegów, którzy niedawno wrócili z więzienia – tj. Dzienisiuka Zbigniewa, Kochańskiego Jana, Kopca Władysława i innych ich wspólników. Podczas referatu wygłoszonego przez ucznia tutejszej szkoły przekręcali oni słowa, jak np. tow. Bolesława Bieruta na Macieja oraz stwarzali szum przez to utrudniając wysłuchanie referatu. Było to w dniu 20.1.1953r.”.

Śmierć Stalina 5 marca 1953r. niewiele zmieniła w działaniach UBP wobec „Młodych Orłów.

W maju 1953r. do Wydziału IV Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego wpłynął obszerny meldunek z WUBP w Białymstoku: „Melduję, że dnia 15.5.1953r. przystąpiono do agencyjnego rozpracowania sprawy kryptonim „Komitet” na członków byłej nielegalnej organizacji pod nazwą „Podziemna Organizacja Młodzieżowa – Młode Orły” składającą się z 19 członków założoną 13.2.1950r. przez Kochańskiego Janusza s. Konstantego, ur. w 1936r. w Siemiatyczach. (…) Obecnie, jak wynika na podstawie danych źródła „Gołąb” i „Żubr” część członków byłej nielegalnej organizacji „Młode Orły” zaprzestała swojej wrogiej działalności i przystąpiła do pracy, natomiast druga część, szczególnie sam aktyw, jak Kochański Janusz, Kopiec Władysław, Lesner Augustyn, Siemion Tadeusz oraz Boratyński Eugeniusz i Tadeusz w dalszym ciągu utrzymują ze sobą ścisły kontakt, wysłuchują wrogich audycji „Głosu Ameryki” i „BBC”, a jako miejsce ich schadzki i dalszego kontaktowania się jest ponownie mieszkanie Kopca Władysława.

(…) W ostatnim czasie otrzymano dane od informatora „Żubr”, który podaje, że w domu członka organizacji Kopca Władysława są zachowane dokumenty dotyczące poprzedniej działalności organizacji, to znaczy spisy członków, rozkazy, notatki, książki oraz pistolet, o posiadaniu w/w przedmiotów w/w nie przyznali się w śledztwie i do chwili obecnej przedmioty te są w ich posiadaniu. (…) Rozpracowanie kryptonim „Komitet” wszczęto na podstawie źródła „Gołąb” i „Żubr”, którzy są byłymi członkami nielegalnej organizacji „Młode Orły”.

Toczyły się przesłuchania w sprawie archiwum organizacji, pistoletu, który został im kiedyś przekazany, słuchania zachodnich rozgłośni radiowych, głównie „Głosu Ameryki” i BBC (jedna z rodzin chłopców posiadała radio). Ubecy próbowali nawet powiązać ich z napadami rabunkowymi na restaurację i spółdzielnię. Agenturę, poza „Gołębiem” i „Żubrem” (których wiele raportów i donosów znajduje się w aktach) mieli uzupełnić kolejni informatorzy o pseudonimach „Kruk” i „Anna”. W ściśle tajnym raporcie bez daty z 1953r. znalazła się informacja, że planowane wprowadzenie w krąg osób związanych z organizacją „pod odpowiednio opracowaną legendą” informatora ps. „Kruk” zostało wykonane. Miał zwrócić się do nich o poparcie go w staraniach o „przyjęcie do zrzeszenia sportowego (prawdopodobnie Cresovii – przyp. MAN), którego członkami są figuranci sprawy. Po wejściu do zrzeszenia będzie miał możliwości stałego kontaktowania się z w/w, pozyska ich zaufanie (…) jako mieszkaniec Siemiatycz zna się z figurantami sprawy krypt. „Komitet” a szczególnie z Kochańskim Januszem, Kopcem Władysławem i Lesnerem Augustynem, którzy to również zamieszkują w pobliżu domu informatora (…)

W dniu 24.6.1953r. na spotkaniu nastawiono informatora, w jaki sposób ma wejść do środowiska figurantów. (….) Z uwagi na odległy teren spotkania z w/w informatorem planuje się dwa razy w miesiącu. (…)Wprowadzenie do rozpracowania inf. ps. „Anna” będącej na kontakcie PUBP (Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku Podlaskim – przyp. MAN) nie wykonano, ponieważ w początkach miesiąca maja b.r. została osadzona w więzieniu za defraudację pieniędzy w miejscu pracy”. Wszystkie te wysiłki nie przyniosły żadnych konkretnych rezultatów poza efektem nękania, również rodzin.

W 1955r. w WUBP zostało sporządzone podsumowanie tej sprawy: „Z analizy sprawy w sprawie kryp. „Komitet” na członków byłej niel. Org. „Młode Orły” wynika, że ta organizacja powstała w r. 1950 na terenie Siemiatycz. Wchodziła w jej skład młodzież szkolna. Organizacja „Młode Orły” była powiązana w swojej działalności z organizacją „Przyj [aciół] Literatury” z terenu Drohiczyna. Działalność tej org. polegała na rozszerzaniu wrogiej propagandy. W tym celu dokonali oni kradzieży maszyny do pisania i użyli jej do drukowania wrogich ulotek. W wyniku przeprowadzonego rozpracowania sprawa tej organizacji została zrealizowana w r. 1952 – Gim a członkowie oddani pod sąd. Kary więziennej jednak nie odbywali, ponieważ na mocy amnestii zostali zwolnieni. Prowadzona dalsza agent. obserwacja za czł. b. niel. organizacji przebywającymi na wolności stwierdziła, że nie zaprzestali oni wrogiej działalności, lecz nadal szerzyli wrogą propagandę. W śledztwie również nie ujawnili jednego egzemplarza broni i archiwum organizacyjnego. Na tej podstawie wszczęto dalsze rozpracowanie b. czł. tejże organizacji i sprawę realizowano w lipcu 1954r. Drogą profilaktycznego przesłuchania przecięto dalszą wrogą działalność i wyjaśniono dalsze dane obciążające członków b. niel. org. Żadnego jednak figuranta nie skierowano na drogę sądową z powodu braku podstaw prawnych. Do najbardziej aktywnych członków niel. org. należeli niżej wymienieni:

1/ Kochański Janusz, s. Konstantego i Aleksandry z d. Rudnickiej (…);

2/ Boratyński Tadeusz, s. Stanisława i Anny z d. Olszewskiej (…);

3/ Boratyński Eugeniusz, s. Józefa i Józefy z d. Nowaczyk (…);

4/ Siemion Tadeusz, s. Stanisława i Heleny z d. Bielińskiej (…);

5/ Kopiec Władysław (…), s. Antoniego i Pauliny z d. Osiejuk (…);

6/ Lesner Augustyn, s. Karola i Anieli z d. Tatarczyk (…);

7/ Zdzisław Tymosiak, s. Bolesława i Wacławy (…).

Wszystkich wyżej wymienionych proponuję pozostawić w Kartotece Ogólnej Wydz. X – go ( zajmującego się na szczeblu wojewódzkim, jako odpowiednik terenowy osławionego Departamentu X MBP, rozmaitymi zagrożeniami dla władzy ludowej – przyp. MAN)”. Podpisał referent Wydziału IV Walentynowicz.

Z adnotacji w aktach wynika, że do sprawy UBP a w późniejszych latach SB wracała w działaniach operacyjnych jeszcze kilkakrotnie, również w latach 60. i 70. Ostatnia adnotacja pochodzi z 1978r. Osoby uważane za najbardziej aktywne i „niepewne” spośród „Młodych Orłów” pozostawały przez lata w kartotece SB, jako takie, które należy mieć na oku. Akta przez cały okres PRL miały status „tajne specjalnego znaczenia”. Nie ulega wątpliwości, że w PRL musieli mieć złamane życie. Tym bardziej, zwłaszcza młodzież, powinna pamiętać o tych swoich rówieśnikach sprzed lat, którzy, narażając swoją przyszłość, nie potrafili spokojnie pogodzić się z otaczającą ich wtedy stalinowską rzeczywistością.

Marek Antoni Nowicki, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycze, fot arch

PS: Po publikacjach na temat „Młodych Orłów” odwiedził nas chyba ostatni z żyjących uczestników opisywanych wydarzeń, Czesław Miłkowski z Siemiatycz.

Aresztowany wraz z innymi, sześć tygodni przebywał w więzieniu UB w Białymstoku, zwolniony został 24 grudnia 1952 r. na podstawie amnestii. Ale już 2 stycznia 1953 r. znowu został aresztowany i wcielony do tzw. wówczas Zastępczej Służby Wojskowej, co oznaczało po prostu dwa lata przymusowych robót w kopalni.

Pan Miłkowski dodał jeszcze, że: - maszynę do pisania ukradziono ze szkoły, z gabinetu dyrektora Arcichowskiego, otwierając jego gabinet podrobionym kluczem. Zrobili to Kopiec, Lesner i Kochański. Maszynę ukrywano w słomie, w stodole jednego z uczestników.

- Dzienisuka zatrzymano w Warszawie. Przypadkowym świadkiem aresztowania go przez ubowców była dziewczyna z Siemiatycz, która poinformowała o tym kolegów. Wiedząc już, że ich aresztują, do studni wrzucili pistolet. Aresztowano ich na drugi dzień. /Jerzy Nowicki/

Do góry strony