reklama

Aktualności - Nurzec-Stacja
25 sierpnia 2016 16:56

Koparka kontra linie telefoniczne

15 sierpnia w Nurcu. Poniedziałek, dzień świąteczny, sklepy pozamykane, na nurzeckich ulicach cisza i spokój. Około godz. 13.00 tę ciszę i spokój w kilku domach na ul. Zakątnej zmącił nagły hałas dziwnego pochodzenia.

Huk, łomot - miało się wrażenie, że ściany się zatrząsały. Gwałtowne poderwanie się wszystkich domowników do okien szybko wyjaśniły źródło pochodzenia tego hałasu. Okazało się, że jadąca ulicą koparka, wykonując manewr zawracania, zerwała linię telefoniczną. Operator koparki jednak tego nie zauważył i jechał tak do miejsca docelowego, wyrywając linie ze ścian kilku kolejnych domów. Sile koparki nie oparły się również dwa betonowe słupy telekomunikacyjne. Szczęście w nieszczęściu, że jeden tylko nieznacznie uszkodził ogrodzenie posesji, przy której stał, a drugi spadł dosłownie kilka centymetrów od budynku i zatrzymał się na rosnącej obok jarzębinie. Gdyby spadł na budynek, straty byłyby z pewnością większe. Szybko na ulicy zrobiło się gwarno, ludzie powybiegali ze swoich domostw. Niestety, w stronę operatora koparki posypały się niecenzuralne słowa. Niektórzy nie potrafili zapanować nad swoim wzburzeniem i emocjami, czemu skądinąd trudno się dziwić. Tylko, że przekleństwa problemu nie rozwiążą.

- Panie, wichura nie zrobiła tego co pan – krzyczał jeden z oburzonych mieszkańców poszkodowanych posesji.

- Kto to widział, żeby w taki dzień takim sprzętem jeździć. Dziś jest święto proszę pana – tłumaczył inny.

Młody kierowca koparki, początkowo chyba w lekkim szoku będąc, usiłował tłumaczyć, że nie do końca to jego wina, bo linie wisiały za nisko. Dość szybko jednak zmienił narrację i rozpoczął starania o kontakt z operatorem.

Nie od dziś wiadomo, że dodzwonienie się do TP S.A wymaga ogromu cierpliwości, a co dopiero w dzień wolny od pracy. W końcu jest długi weekend. I tym razem nie było inaczej, ale jednej z sąsiadek wystarczyło cierpliwości. Operator przyjmujący zgłoszenie o awarii poinformował, że w ciągu… 72 godzin pojawi się ekipa. Na szczęście na oględziny technicy przyjechali już następnego dnia, w środę wkopano nowe słupy i rozciągnięto linie, a w czwartek po południu łączność telefoniczną przywrócono wszystkim domostwom.

Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. emi

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony