reklama

Aktualności - Siemiatycze
24 lutego 2017 23:43

Ginące zawody - Czy potrzebni nam dzisiaj szewcy?

Szewc to zawód na wymarciu. Przynajmniej w Siemiatyczach, dokąd w poszukiwaniu kogoś, kto naprawi ulubione pantofle, klienci przyjeżdżają też z Drohiczyna, Łosic czy Sarnak. O tym czy szewc bez butów chodzi i do czego ludzie potrafią użyć mydła opowiedział mi Marek Lupa, właściciel jednego z dwóch istniejących w mieście zakładów szewskich.

- Ile lat pracuje pan w zawodzie?

- Zawodu szewca zacząłem uczyć się przy moim teściu, Józefie Dmitruku. To było ok. 2007 roku, a własną działalność prowadzę już cztery lata.

- Wykonuje pan buty na zamówienie?

- Nie. Oferuję tylko naprawę.

- W jakiej porze roku ma pan najwięcej zleceń?

- Przeważnie jesienią i zimą.

- Jakie uszkodzenia obuwia naprawia pan najczęściej?

- Wymiana fleków, zelówek, suwaków, klejenia. Czasem trafiają się jakieś nietypowe sprawy.

- Nietypowe tzn. jakie?

- Czasami klienci przynoszą torebki, plecaki. Czasem trzeba poprzerabiać buty, poprzeszywać.

- „Idzie luty, kuj buty.” Można je u pana „podkuć”?

- Chodzi pani o tzw. żabki na obcasach? Robi się je, ale jest coraz mniej chętnych na tego typu usługę. Dużo osób mówi, że nie chce, żeby obcas stukał.

- Wymieniłby pan podeszwę, gdyby była taka potrzeba?

- To nie jest tak, że są uniwersalne. Każdy but ma określony model, teraz najczęściej robi się zelówki. Na rynku jest tyle rodzajów spodów, że obecnie czasem trudno znaleźć ten właściwy. Czasem wymiana podeszwy jest nieadekwatna do pracy i kosztów. Kiedyś, w czasach komunizmu, kiedy w fabrykach robiono mniej więcej te same podeszwy z tego samego materiału, nie było takiego problemu.

- Jakie są różnice między butami droższych marek a między tymi ze sklepów sieciowych?

- Różnice widać w materiałach i wykonaniu obuwia. Chociaż obecnie nawet markowe buty nie są już takie, jakie były kiedyś pod względem jakości.

- A czym różnią się buty, które możemy dziś kupić od tych dawniejszych?

- Myślę, że współcześnie liczy się przede wszystkim ilość a nie jakość.

- Na czym oszczędzają producenci butów?

- Na słabszych komponentach, np. w przypadku podeszwy będą to gorszej jakości gumy czy plastiki.

- Na co należy zwracać uwagę przy kupowaniu butów?

- W przypadku damskich, żeby obcas nie był cały z odlewem, bo wtedy taki but jest jednorazowy. W przypadku podeszwy, lepiej żeby była skórzana lub gumowa, a nie z jakiejś pianki.

- Łatwiej naprawić tańsze czy droższe buty?

- Różnie, ale nie oszukujmy się, w tych tańszych czasem nie ma co naprawiać. Dobrze, jeśli wystarczą na jeden sezon.

- Trafiają się panu buty z „wyższej półki”?

- Trafiają. Nawet ostatnio miałem jedną parę. Przeważnie jednak są to popularne marki takie jak Lasocki, Badura, Zara, Wojas.

- Dużo takich przypadków?

- Niezbyt. Chyba, że przyjeżdżają ludzie z Belgii.

- Czego w bucie absolutnie nie da się naprawić?

- Trudno powiedzieć, czego nie dałoby się naprawić. Są różne rodzaje butów. W niektórych nie da się pękniętej podeszwy, ale np. w damskich pantoflach jeszcze można ją naprawić. Zwłaszcza, gdy jest cienka. Robi się zelówkę.

- Jakie błędy popełniamy najczęściej konserwując i używając butów?

- Fleki i zelówki to części eksploatacyjne. Tak jak w samochodzie zużywają się opony, tak w butach fleki. Nie wszyscy dbają o buty, pastują, czyszczą. Zdarza się, że niektórzy zamiast pasty, do nasmarowania suwaków używają świeczki albo mydła. Rzadziej zdarza się w drugą stronę, ktoś przynosi buty tłuste, całe wysmarowane pastą.

- Wielu ludzi suszy buty wkładając do środka gazetę.

- To też jakiś sposób na wyciągnięcie wilgoci, ale nie należy suszyć butów w bardzo ciepłych miejscach. Na przykład stawiać ich na gorącym grzejniku, bo wtedy owszem, buty wyschną, ale rozkleją się. Bywa, że ludzie przynoszą rozklejone buty, bo właśnie postawili je na grzejniku, albo buty po praniu. Właśnie – nie prać butów. W wysokich temperaturach kurczą się i jest problem.

- W internecie krąży filmik o rozciąganiu butów. Wkłada się do buta woreczek z wodą i zamraża. Czy to działa?

- Żeby rozciągnąć buty trzeba zrobić to na siłę. Woda zamarza, zwiększa swoją objętość. Podeszwy nie da się powiększyć, ale ogólnie górę, podbicie. Może nie o rozmiar, bo nie ma co się oszukiwać, ale możliwe, że o kilka milimetrów powiększymy but.

- Pamięta pan jakąś najdziwniejszą usługę, którą pan wykonywał?

- Miałem kiedyś buty z napisem, który musiałem obszyć skórą, schować. To było bardzo trudne do wykonania. Był też pan z pytaniem czy skleję mu wazon.

- Na co zwraca pan uwagę, kiedy kupuje buty dla siebie?

- Nie mam ulubionej marki, kupuję buty, które po prostu podobają mi się. Oczywiście praca wpływa na wybór. Mnie też mogą trafić się gorszej jakości. Takie mamy dziś czasy, że wszystko jest do gwarancji, a po gwarancji… koniec.

Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot EK

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

reklama

ślubna
scena

reklama

patronat

patronat

reklama

Do góry strony