reklama

Sport
14 lipca 2017 10:59

Awans Żubra Drohiczyn

Drużyna Żubra Drohiczyn w sezonie piłkarskim wywalczyła awans do ligi okręgowej. Jedynie Unia Ciechanowiec mogła zagrozić sukcesowi, ale w ostatecznym rozrachunku to kibice z Drohiczyna będą oglądać mecze w wyższej klasie rozgrywkowej.

Przed Żubrem i działaczami większe wyzwania, ponieważ w okręgówce gra więcej drużyn, wyjazdy są do dalszych miejscowości i poziom gry jest wyższy. Mariusz Nielipiński trener Żubra z zadowoleniem przyjął gratulacje za awans.

- Skąd wziął się awans?

- To jest wynik trzyletniej pracy z drużyną, gry w A klasie. Właśnie wówczas zaczęła się reaktywacja Żubra, zaczęły się odpowiednie działania organizacyjne, a także w kierunku odpowiedniego poziomu gry. To wynik pracy wielu ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc dla drużyny. Nie tylko chodzi o mnie i piłkarzy, ale także o tych, którzy zaangażowali się np. w pozyskiwanie środków finansowych, sponsorów. Nie ukrywam, że większość pieniędzy pozyskujemy z gminy. I tutaj ukłon do burmistrza Wojciecha Borzyma, który był takim prekursorem, dzięki niemu Żubr powstał. Drugą osobą był sekretarz gminy Radosław Konobrocki, który głównie zajmował się robotą papierkową. Dużą robotę wykonał radny Marek Tararuj, który pomagał pozyskiwać sponsorów. Dzięki niemu udało się pozyskać jedną z firm z Sokołowa Podlaskiego, dzięki której mamy nowe stroje. I wiemy, że to początek naszej współpracy z nimi. Jednym z pierwszych sponsorów był Waldemar Kalinowski z Anglii. Innym jest Robert Cackowski mieszkający, mający firmę w Brukseli, który ciągle nas wspiera.

- Kadra zespołu?

- Trzon drużyny nie zmienił się praktycznie od 3 lat. Tutaj wymienię kilka nazwisk, choćby Jakub Stasiuk w bramce, Grzegorz i Wojciech Sielewonowscy, Patryk Perlejewski, Sylwester Tararuj, Daniel Jarząb, Łukasz Borzym, Michał Pietruk. Oni tworzą szkielet drużyny od początku jej powstania i decydują o treści gry.

- Jednak, jak to w piłce, możliwe są odejścia.

- No na pewno, ale ważne jest pozyskiwanie nowych, młodych twarzy. W tym roku pozyskaliśmy trzy takie. To są Konrad Buśko, Łukasz Radziszewski, Marcin Pieczyski.

- Jednak przed wami nowe wymagania. Na przykład dalsze wyjazdy, więcej meczów. Potrzebne większe nakłady finansowe. Jakie perspektywy rysują się przed wami w tym względzie na sezon 2017/2018?

- Jest to dla nas na pewno wyzwanie. Kadrowe również. Spróbujemy temu podołać. Treningi zaczynamy 10 lipca. Musimy być przygotowani na wyższy poziom gry.

- Pytam o finanse.

- Myślę, że burmistrz stanie na wysokości zadania i dołoży kilka przysłowiowych groszy na wyjazdy. Bardzo ważnym jest tutaj to, że mamy transport z gminy, czyli nie trzeba wynajmować autokaru. Gmina bardzo dużo pomaga, choćby opłaca badania lekarskie, opłaty zgłoszeniowe. Rozmowa moja z burmistrzem jeszcze przed nami. Bo miała być reorganizacja ligi, miały być dwie okręgówki. Już wiemy, że będzie jedna.

- Najdalszy wyjazd jaki was będzie czekać?

- Do Sejn. Ale trzeba dodać, że gramy także w lidze futsalowej i tutaj mieliśmy wyjazd do Rudki Tartak czyli 260 km do przejazdu. Pieniążkami na wyjazdy, na obiady i inne sprawy zajmuje się gmina, konkretnie pan Konobrocki. Nie mieliśmy problemów z tym, że czegoś nam brakowało.

- Nie ma osób, które kwestionują wydawanie publicznych pieniędzy na piłkę nożną?

- Nie słyszałem nic o tym. Przez szereg lat mówiono, że nic w Drohiczynie się nie dzieje, że wszystko wymiera. I powtórzę, z inicjatywy burmistrza powstał Żubr Drohiczyn, coś się więc dzieje. A wiadomo, że dzisiaj nie ma nic za darmo, więc jakieś pieniądze muszą być wydawane. Tutaj na sport.

- Jest jakaś pomoc ze strony Podlaskiego Związku Piłki Nożnej?

- Po wyborze nowego prezesa są pewne zmiany. Na przykład weryfikacja boiska jest za darmo. Wiem, że jest dofinansowanie do bramek dla drużyn młodzieżowych, że są rozdawane piłki. My od następnego roku także zaczniemy prowadzić drużynę młodzieżową. Już prowadzę zajęcia z dziećmi.

- Były jakieś momenty zwątpienia?

- Są momenty zwątpienia szczególnie wtedy, gdy na treningu jest tylko 5 czy 6 zawodników. Staram się dopasować godziny treningów, aby jak najwięcej osób mogło w nich uczestniczyć. Niektórzy pracują, uczą się, dlatego też trenujemy także w niedziele. Michał Pietruk mieszka w Warszawie, gdzie trenuje grupy młodzieżowe w Legii Warszawa, a kiedy dostanie dzień wolny, to przyjeżdża na mecze.

- Jakieś życzenia na nowy sezon?

- Uważam, że na razie mamy praktycznie wszystko zapewnione, uwzględniając realia naszej gminy.

- Trenujecie i gracie na jednej płycie boiska. Kto się zajmuje jej utrzymaniem?

- Szkoła. Także tutaj duża działalność Witolda Wietoszki. Myślę, że stan murawy jest dobry.

- Nowy sezon, więc mniej czasu wolnego dla siebie.

- Tak, ale jeśli się zdecydowałem trenować drużynę, to nie mogę narzekać.

- Wracam do finansów, konkretnie płacenia zawodnikom, trenerowi.

- Zawodnikom nie płacimy, ja mam płacone z gminy.

- Można więc sezon zaczynać, zdrowie zawodnikom dopisuje ….

- Tak, tylko Daniel Stasiuk doznał w ostatnim meczu drobnego złamania, ale to chłopak ambitny i myślę, że szybko wróci do treningów.

- Jaki styl gry preferujecie?

- Zdecydowanie techniczny, bo nie jest celem powalenie 4 przeciwników w meczu, a raczej strzelenie 4 bramek. W sumie mamy tylko kilka żółtych kartek.

- Najgroźniejszy przeciwnik w okręgówce?

- To raczej ci z górnej części tabeli. Na pewno trzeba będzie walczyć. Liczymy na naszych kibiców, których duża grupa przychodzi na nasze mecze. Gdy graliśmy u siebie z Ciechanowcem, przyszło ponad 250 osób.

- Ale kibice nie mają gdzie usiąść.

- Prowadzone są rozmowy ze sponsorami i myślę, że sytuacja w tym względzie się zmieni.

Żubr Drohiczyn na Dni Drohiczyna 30 lipca o 14.00 zagra mecz pokazowy z Husarem Nurzec.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz , fot. Bartosz Drywulski

Jedynka "Głosu Siemiatycz"

patronat

reklama

patronat

Do góry strony